FAIL (the browser should render some flash content, not this).
startEmilcin 24
Pon, 13 paź 2014 09:37 | Czytany: 5410x | Komentarzy: 0

ZBIGNIEW BLANIA-BOLNAR I HISTORIA EMILCINA

     

Nie ma wątpliwości, że gdyby nie łódzki dziennikarz Zbigniew Blania-Bolnar, to historia CEIII w Emilcinie nigdy nie trafiła by do światowej klasyki UFO. Nazwa „Emilcin” jest znana dosłownie na całym świecie, o czym mieliśmy okazję się wielokrotnie przekonać podróżując po wszystkich kontynentach na sympozja dotyczące UFO. Już za 1,5 miesiąca przedstawiciele FN wezmą udział w kongresie ufologicznym w Azji, gdzie przed audytorium 3 tys. osób przedstawimy materiały dotyczące słynnego spotkania z UFO rolnika z Emilcina, Jana Wolskiego. Tam także będziemy wielokrotnie powoływać się na to, co zrobił pan Zbigniew.

Ilość materiałów, dokumentów, relacji czy filmów w tej sprawie jest absolutnie bezprecedensowa. Wraz z przejęciem przez Fundację Nautilus archiwum warszawskiej organizacji UFO-WIDEO stało się jasne, że bogactwem materiałów Emilcin praktycznie przebija większość podobnych wydarzeń na świecie. Niewątpliwie wielka w tym zasługa Zbigniewa Blani-Bolnara, którego postać jest często wspominana na pokładzie Nautilusa i który wielokrotnie był na tym pokładzie gościem. Ostatnio podczas spotkania FN po raz kolejny przywołaliśmy wspomnienia związane z tym wyjątkowym człowiekiem, który dla spopularyzowania zjawiska UFO w Polsce w latach 70-tych czy 80-tych zrobił zdecydowanie najwięcej.

 

Zbigniew Blania-Bolnar (ur. 17 października 1948, zm. 1 października 2003) był z wykształcenia socjologiem, ale szybko pracować jako dziennikarz. Od zawsze mieszkał w Łodzi. Wyspecjalizował się w pisaniu tekstów o kosmosie i poszukiwaniu obcych cywilizacji. Praktycznie do historii z Emilcina nie do końca wierzył, że Bliskie Spotkania Trzeciego Stopnia (z bezpośrednim kontaktem z obcymi) są możliwe. Po Emilcinie zmienił zdanie. 1 października 2003 roku niespodziewanie zmarł na serce. Spoczywa na Cmentarzu na Zarzewie w Łodzi.


Wywiadów z nim są dziesiątki, jeśli nie setki. O Emilcinie mówił chętnie, z ogromną swadą, bardzo dobrze wypadał przed mikrofonem radiowym, co chętnie wykorzystywali dziennikarze. Oto jeden z jego wielu wywiadów, który jest dostępny w internecie.

 

 

SZKODA, ŻE GO NIE MA... BARDZO BY SIĘ CIESZYŁ Z TEGO, JAK ZNANY JEST EMILCIN NA ŚWIECIE! – rozmowa z naszym kolegą z pokładu Nautilusa, który znał osobiście Zbigniewa Blanię-Bolnara.


Często o nim mówisz. Lubiłeś go?

Bardzo. To był bardzo barwny człowiek. Pamiętam, jak w latach audycji Nautilus Radia Zet poszukiwałem wszędzie ludzi potrafiących ciekawie mówić o UFO. Była z tym prawdziwa tragedia, ale pan Zbigniew był na tym tle wyjątkiem. Już po kilku słowach było jasne, że o tej historii wie wszystko. Dzięki jego tytanicznej pracy w dokumentowaniu historii z Emilcina wiele osób uwierzyło w UFO.

Ty też jesteś jedną z takich osób?

W pewnym sensie tak. Oczywiście ja miałem dość niezwykły incydent w mojej rodzinie, o którym czasami opowiadam na wykładach i to on był początkiem mojej pasji, ale historia z Emilcina była niczym lśniący diament. Pamiętam, że czytałem o tym z wypiekami w gazetach, które kupowała moja nieżyjąca babcia… Mam nawet do dzisiaj jakieś wycinki z gazet z 1979 roku.

Ile miałeś wtedy lat?

Dwanaście.

Kiedy poznałeś Zbigniewa Blanię-Bolnara?

Dość późno, bo w roku 1991. Miałem wtedy ogromne możliwości w zapraszaniu gości do audycji radiowej, a nawet nie tyle audycji, co robienia czegoś w rodzaju wywiadów, które potem ukazywały się na antenie. Piękne, pionierskie czasy polskiej prywatnej radiofonii. Jedną z rozmów zrobiłem wtedy z panem Blanią-Bolnarem. Zdaje się, że chyba nawet specjalnie pojechałem na ten wywiad do Łodzi, gdzie mieszkał. Wtedy wpisał mi dedykację do książki o historii z Emilcina, którą mam do dzisiaj.

Jaki to był człowiek?

Barwna postać, silna osobowość… nawet się bardzo zabawnie ubierał, nosił takie bardzo pstrokate spodnie, długie szale. W latach komuny wyróżniał się w stopniu absolutnym, ale w latach 90-tych też był oryginałem. Pamiętam, że kiedyś zaprosiłem go do audycji Nautilus Radia Zet razem z jednym z pasjonatów UFO z Warszawy. Po programie obaj panowie się mocno pokłócili, a Blania w tzw. kilku krótkich, żołnierskich słowach ocenił, gdzie ów badacz powinien udać się ze swoimi teoriami. Trzeba przyznać, że nie przebierał w słowach.

Miał rację?

W ocenie tego człowieka?

No..

O tak, jak najbardziej! Ale w ogóle dyskusje z tzw. ufologami nie były mówiąc oględnie jego najmocniejszą stroną.

Dlaczego?

Uważał ich w znacznej części za nawiedzeńców, którzy w sposób dramatyczny szkodzą w masowym postrzeganiu tego super-prawdziwego zjawiska. Narzekał, że wystarczy posłuchać tego czy tamtego na publicznych spotkaniach aby zrozumieć, dlaczego UFO jest uważane za domenę ludzi niepoczytalnych czy mających kłopoty natury psychicznej. Wtedy nie bardzo rozumiałem, o co mu chodzi, ale po wielu latach własnych doświadczeń zacząłem patrzeć na te sprawy inaczej. Kiedyś bardzo chciałbym to opisać w książce… jeśli dobry Bóg pozwoli, to może kiedyś to wszystko opiszę. Ale sam także miał swoje dziwactwa, których nie rozumiałem.

Na przykład?

Na przykład w ostatnich latach swojego życia uważał, że jedynym prawdziwym przypadkiem spotkania człowieka z załogą UFO jest Emilcin, a cała reszta opisywanych CEIII to oszustwa. Polemizowałem z nim, ale z nim się bardzo trudno rozmawiało.

Dlaczego?

Był uparty, a poza tym… Miał ogromną wiedzę na ten temat. Dysponując świetną pamięcią sypał jak z rękawa nazwiskami, datami, pamiętał nawet fragmenty rozmów opublikowanych przez jakieś periodyki amerykańskie poświęcone UFO, jak legendarny Flying Saucer Review. W latach 70-tych jako jeden z nielicznych w Polsce dziennikarzy mówił biegle po angielsku, co znakomicie wpływało na jego kontakty z podobnymi pasjonatami na całym świecie. Był naprawdę dobry, co budziło – jak to przeważnie w Polsce – ogromną zawiść i niechęć. Na brak wrogów nie narzekał… (śmiech)

Mówisz o sceptykach?

Gdzie tam… Tak naprawdę sceptycy, czyli ludzie nie wierzący w UFO, nie są żadnym problemem, gdyż oni w to zjawisko nie wierzą i szkoda im czasu na jakieś dyskusje czy wielkie akcje demaskowania czegokolwiek. Problemem dla Zbigniewa Blani-Bolnara byli podobni jak on pasjonaci UFO! Wiem, że trudno to zrozumieć, bo jest to sprzeczne z naszą intuicją, że niby ludzie wierzący w to samo powinni się wspierać i sobie pomagać, ale… po wielu latach sam na własnej skórze przekonałem się o tym, o czym wiele lat wcześniej mówił mi autor książki „Zdarzenie w Emilcinie”. Jego popularność w Polsce była tak duża, że wielu tzw. badaczy wzięło sobie za punkt honoru, aby cały Emilcin storpedować jako oszustwo, a przy okazji skompromitować Zbigniewa Blanię-Bolnara. To chyba było praprzyczyną jego gigantycznej niechęci wobec ludzi zajmujących się badaniem tego zjawiska… tak, chyba właśnie to wpłynęło na jego wiele późniejszych postaw.

Rozmawiałeś z nim o tym?

Wielokrotnie, a raz – co przyznaję – popłakałem się ze śmiechu… Mam nagrany wywiad ze Zbigniewem Blanią-Bolnarem z 1998, kiedy opowiadał o przeróżnych wariackich teoriach mających ośmieszyć Emilcin, które do niego docierały. Ciągle sobie obiecują, że w Bazie FN kiedyś przejrzę stare archiwa kaset audio i zamienię je w postać cyfrową, a są tego całe pudła..

Ale wracając do tych teorii. Jak można było podważyć Emilcin?

Blania-Bolnar policzył, że w sumie było około trzydziestu wersji wyjaśnienia tej historii mających na celu jedno: storpedować Emilcin. Od banalnych, że sobie „chłopina popił i wszystko mu się przyśniło” aż po najbardziej wariacko-idiotyczne, że była to robota ówczesnego Komitetu Centralnego PZPR, zaś obcymi byli poprzebierani w stroje obcych członkowie kolonii radzieckiej młodzieży, która miała obóz pod Warszawą. Jeden z warszawskich ufologów przysyłał do niego opracowania w których dowodził, że sam Zbigniew Blania-Bolnar został przy pomocy spec-fal wysyłanych z ośrodka pod Moskwą zahipnotyzowany i stąd mu się wydaje, że tam w Emilcinie doszło do spotkania z UFO, a tam był jedynie eksperyment rosyjskich służb. Pan Zbigniew zapytał go, gdzie on widział taką supermegacud hipnozę, że ludzie chodzą jak roboty… Tamten ufolog z rozbrajającą szczerością mu wyjaśnił, że w jednym z odcinków serialu na pograniczu S-F „Rewolwer i Melonik”. Nie było granicy idiotyzmu, której by nie przekroczono, aby tylko ośmieszyć Emilcin i potem triumfować, że „się wszystko wyjaśniło”. Podobne zjawisko, choć w nieco innej skali, obserwowaliśmy wiele lat później przy okazji prowadzenia dokumentacji o Zdanach. Tu także przeróżnej maści zawistnicy wymyślali najbardziej zidiociałe teorie tylko po to, aby ten znienawidzony przypadek ośmieszyć, a rykoszetem trafić także w nas… Blania-Bolnar przeżywał to samo zjawisko, ale było mu i tak o niebo trudniej.

Dlaczego?

W jego czasach nie było internetu. Dziś wystarczy chwila i dowolny materiał można opublikować w sieci. Po godzinie czyta go cała Polska czy świat. O czymś takim Zbigniew Blania-Bolnar mógł tylko marzyć. Pamiętam, że swoją krucjatę w sprawie obrony Emilcina prowadził pisząc listy czy artykuły do gazet. Kiedy tygodnik „Kobieta i Życie” opublikował 1 kwietnia 1979 artykuł na tzw. rozkładówce, że cały Emilcin to był „żart pracowników lokalnego PGR-u”, to praktycznie powszechnie uznano sprawę za wyjaśnioną. Tymczasem był to bardzo prostacki żart primaaprilisowy, a sprostowanie tego faktu zajęło Blani-Bolnarowi dziesięć lat. A i tak do dzisiaj ten incydent gdzieś krąży w ludzkiej świadomości, że przecież „to wszystko wyjaśnili i były to chłopy z PGR-u”. Zresztą, to jeden z wielu przykładów tego, jak bardzo trudno było w tamtych czasach przebić się z prawdą do mediów. Ale pan Zbigniew walczył bardzo dzielnie.

I uważasz, że tę walkę wygrał?

Absolutnie wygrał. Miło upływu prawie 40 lat od słynnego spotkania Jana Wolskiego z załogą UFO historia z Emilcina lśni niczym diament. Sam widziałem, jak w różnych miejscach świata słowo „Emilcin” jest wypowiadane na przecudaczne sposoby… (śmiech) To wszystko, ten powszechny na świecie szacunek dla tego przypadku jest w ogromnej mierze jego zasługą. Szkoda, że nie doczekał tych czasów… na pewno bardzo by się z tego cieszył, jak bardzo ta historia żyje i jak dzięki jego pracy stała się światową klasyką badań UFO. Brakuje mi go i brakuje mi jego listów, które pisał w starym stylu.

Na maszynie do pisania?

Nie, ręcznie.

Dziękuję za rozmowę.


/Baza FN, 10 października 2014/

 

 

 

 

W sprawie Emilcina zebrało się bardzo dużo… zaległości! Przez ostatnie dwa lata na pokład Nautilusa z całej Polski przyszło tak wiele materiałów, że będziemy się starali je publikować etapami. Naszym celem będzie także ich udostępnienie w uporządkowanej formie na witrynie www.emilcin.com, co udało się z wcześniejszymi materiałami poświęconymi historii z Emilcina.

Wśród nich są naprawdę fantastyczne historie. Jeden z pasjonatów UFO we Włoszech napisał do nas, że 1 listopada 1954 roku w miejscowości Cennina (Włochy) niejaka Rosa Lotti miała spotkanie z obiektem UFO, a także dwiema istotami z tego obiektu.

 Opis istot bardzo przypominał słynne „potworaki”, które w Emilcinie spotkał Jan Wolski. Podobieństwo jest naprawdę w wielu punktach uderzające. I tak Rosa Lotti opisywała, jak porozumiewali się obcy. Odgłosy wydawane przez nich praktycznie były identyczne jak te z opisu Jana Wolskiego. A jest to tylko jeden z wielu elementów! Tej sprawie poświęcimy oddzielną publikację, ale teraz warto pokazać jeden z rysunków wykonanych w latach 50-tych przez znanego twórcę komiksów. Czy to mogły być te same istoty, które w 1978 roku wylądowały swoim pojazdem w Emilcinie? Tego wykluczyć nie można.

 

 

 

 

 

 

 

Dzięki pomocy naszych czytelników mamy w tej chwili chyba pełne archiwum tzw. wycinków prasowych, które dotyczyły Emilcina. Ludzie znajdowali gdzieś stare gazety i skanowali dla nas artykuły. Oto przykład takich właśnie materiałów:


To: FN

Subject: Skan: Przekrój z 1978; Emilcin i Zjawy z Tuczna


Witam

Po przeczytaniu apelu odnośnie skanów starych gazet przypomniało mi się że mam jedną, tylko nieco młodszą - z 1978 roku. Jest to stary numer Przekroju (nr 1733, 25 czerwca 1978 roku). Udało mi się znaleźć w niej dwa artykuły: jeden zawierający wywiad z panem Janem Wolskim z Emilcina, a drugi nie za długi opisujący zjawy z Tucznia. Gazeta z tego co widać miała swój własny kącik w którym opisywano różne przypadki nawiedzeń. Tak więc wysyłam skany w przyzwoitej jakości co by wzbogaciły Wasz zbiór materiałów. Jeżeli uda mi się natrafić na jakąś starą prasę z ciekawymi materiałami, chętnie się nimi podzielę.

 

 

Za przesłane materiały wszystkim pięknie dziękujemy! To właśnie w ten sposób dzięki życzliwości wielu dobrych ludzi powstało archiwum o historii z Emilcina, które robi piorunujące wrażenie na naszych kolegach zajmujących się UFO w innych krajach. Mieliśmy to okazję obserwować wiele razy…


Przy okazji – oto najnowszy screen w Full HD z animacji o historii spotkania z UFO w Emilcinie. Czas tego filmu nadejdzie!

 

 

Wśród zgłoszonych do nas informacji są także takie, które wymagają zrobienia bardziej szczegółowej dokumentacji. Przykładem może być choćby to zgłoszenie:


Witam.

Jako mały chłopiec spędzałem wakacje we wsi Budzyń z której pochodzi moja mama. Wieś jest oddalona od Emilcina jakieś 10 km. Pamiętam, że mieszkańcy wioski rozmawiali o wydarzeniach w Emilcinie. Większość z nich osobiście znała Pana Wolskiego - jak to bywa w małych miejscowościach. Jednak najciekawsze jest to, że w tych okolicach wielokrotnie dochodziło do takich dziwnych spotkań. Sam słyszałem, jak mieszkańcy wsi Budzyń opowiadali o spotkaniach w lesie, na polu podczas orki, jak nad łąkami za wsią Budzyń "latały" ogniste kule. Dla potwierdzenia podam kilka nazwisk mieszkańców wsi, niestety nie pamiętam imion – [dane do wiadomości red. FN]. Myślę, że można zaryzykować wyjazd i porozmawiać z najstarszymi mieszkańcami .... kto wie, czego Państwo się dowiecie ;-). Do wioski można się dostać wyłącznie drogami polnymi od miejscowości Chodel lub przez miejscowość Przytyki. Nie szukam rozgłosu więc nie podaje do siebie kontaktu. Życzę powodzenia, pozdrawiam.

[...]



Podczas naszego ostatniego pobytu w Emilcinie wykonaliśmy zdjęcia Emilcina z powietrza za pomocą naszego dronu:

 

Nasz dron nakręcił także film...

 

 

 

Zapraszamy także do obejrzenia galerii zdjęć wykonanych w Emilcinie. Można je zobaczyć po kliknięciu na poniższy link:

KLIKNIJ NA LINK, ABY ZOBACZYĆ GALERIĘ „EMILCIN SIERPIEŃ 2014”

 

Na koniec tego krótkiego tekstu o Emilcinie ciekawostka. Wiele osób przyjeżdża do Emilcina, aby wykonać sobie pamiątkową fotografię przy słynnym „Pomniku UFO”. Czasami na takich zdjęciach można zobaczyć coś wielce… osobliwego.

To: FN

Subject: UFO w Emilcinie


Witam wszystkich członków Fundacji "Nautilus". W weekend odwiedziłam słynny pomnik UFO w Emilcinie wystawiony przez Państwa Fundację. W domu, podczas zgrywania fotografii na jednej z nich zauważyłam na niebie obiekt, raczej wykluczam odbicia światła, smugi itp... tym bardziej że przy powiększeniu wygląda on naprawdę imponująco, czy mogłabym przesłać je (fotografię) drogą  mailową, by Państwo ocenili je "fachowym" okiem?

 Zdjęcie zostało wykonane w pogodny dzień m. godziną 13- 15.00 w Emilcinie 26.04.2008 r.


Z poważaniem K. K. [dane do wiadomości FN]



Poniżej wspomniane zdjęcie…



     

Komentarze (0)
Nie ma jeszcze komentarzy do tej treści.
* Informujemy, iż treści zamieszczane w komentarzach, lub innych rubrykach, w których internauta może dodać swój wpis nie są stanowiskiem Fundacji Nautilus i nie stanowią one odzwierciedlenia naszych poglądów, upodobań bądź sympatii. Fundacja Nautilus nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez Użytkowników.

Nick / imię i nazwisko

Email

Treść komentarza:

Zabezpieczenie przeciw-spamowe

Ilość UFO na obrazie




* Publikując komentarz oświadczasz, iż zapoznałeś się oraz akceptujesz regulamin naszej strony.

poprzednie wiadomości:

Emilcin 24

Nie, 18 maj 2014 07:24

HISTORIA Z EMILCINA JEST DOWODEM NA ISTNIENIE UFO!

Rankiem 10 maja 1978 roku Jan Wolski - rolnik ze wsi Emilcin – wracając do domu zobaczył dziwne, małe postacie idące drogą, które potem wskoczyły mu na wóz. To był początek jednego z najsłynniejszych Bliskich Spotkań Trzeciego Stopnia z UFO. czytaj dalej

Pon, 8 lip 2013 23:13

POWSTAJE FILM O HISTORII BLISKIEGO SPOTKANIA III STOPNIA W EMILCINIE!

Znakomite animacje, dokładnie odtworzony przebieg zdarzeń - to będzie film, który uczyni Emilcin słynnym na cały świat. Ale historia jak najbardziej na to zasługuje! czytaj dalej

Sob, 18 maj 2013 07:47

ROCZNICA WYDARZEŃ W EMILCINIE

Minęło 36 lat od najsłynniejszego Bliskiego Spotkania III Stopnia w historii Polski. Prezentujemy zdjęcia wykonane 12 maja 2013 roku. czytaj dalej

Sob, 20 paź 2012 10:48

Nowa tablica informacyjna w Emilcinie!

Pominik upamiętniający lądowanie UFO w Emilcinie w 1978 roku został zauważony przez europejską turystykę. Staje się żelaznym punktem pasjonatów niezwykłych zjawisk, którzy przyjeżdżają do Polski. czytaj dalej

Sob, 26 maj 2012 07:42

Czy to możliwe, że pojazd obcych pojawia się nad pomnikiem UFO?

"Dźwięk jest wyraźny, nie da się go porównać z niczym innym" - relacje świadków o niezwykłym dźwięku słyszanym nad pomnikiem UFO w Emilcinie. czytaj dalej

Czw, 8 mar 2012 09:00

Mamy imponującą bibliotekę wycinków prasowych o wydarzeniu w Emilcinie!

Teksty o wydarzeniu w Emilcinie w 1978 ukazywały się w setkach gazet i czasopism. Dzięki czytelnikom portalu www.emilcin.com zyskaliśmy prawdziwy skarb - setki wycinków z gazet z lat 1978-1995! czytaj dalej

zobacz archiwum...

  www.nautilus.org.pl    English version    Kanał RSS

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.