startEmilcin 24
Nie, 6 gru 2015 20:35 | Czytany: 3913x | Komentarzy: 0

EMILCIN, UFO I… 'MISTRZ HIPNOZY'!

     

Tak to dziwnie się składa na tym świecie, że każda wielka historia ma przeważnie jednego człowieka, który jest jej kronikarzem. Historia o spotkaniu Jana Wolskiego z UFO w Emilcinie w 1978 roku także ma takiego człowieka, nieżyjącego już dziś Zbigniewa Blanię-Bolnara. Gdyby nie on – nie ma wątpliwości – Emilcin byłby jednym z tysięcy anonimowych przypadków spotkania ludzi z istotami z UFO, a w Polsce wiele osób nie było by „przebudzonych ze snu”, że nie jesteśmy sami we wszechświecie.

W Polsce w tamtych czasach wiedza o UFO ograniczała się do jakichś zdawkowych informacji, że „ktoś coś widział”, że „gdzieś tam coś tam przeleciało, ale w sumie nie wiadomo co i dlaczego”. Dopiero historia z Emilcina sprawiła, że nagle do ludzi przebiła się niezwykła informacja: w tych obiektach są istoty, które są w stanie komunikować się z człowiekiem i reprezentują cywilizację na znacznie wyższym poziomie rozwoju technologicznego niż ziemska.

Także u podstaw powstania Fundacji Nautilus jest właśnie także tytaniczna praca, którą wykonał ten jeden człowiek - Zbigniewa Blania-Bolnar (ur. 17 października 1948, zm. 1 października 2003). Z wykształcenia socjolog, z zawodu dziennikarz jak sam opowiadał dość szybko zorientował się, że zjawisko UFO jest prawdziwe. Kiedy po raz pierwszy dowiedział się, że w jakiejś małej wiosce koło Opola Lubelskiego miejscowy rolnik Jan Wolski miał spotkania z „jakimiś dziwnymi istotami z UFO”, myślał, że to jest żart. Pojechał jednak na miejsce i pierwsze, co go zupełnie „ścięło z nóg”, to ilość świadków i tak zwanych dowodów pośrednich.

Nie żaden „jeden Wolski”, ale także jego rodzina, która widziała miejsce lądowania obiektu, dziesiątki mieszkańców Emilcina, którzy słyszeli rano huk, kiedy obiekt UFO przekroczył prawdopodobnie barierę dźwięku, ale także jeszcze dwójka małych dzieci, które widziały „lecący taki autobus nad dachami”. Wszystkie elementy pasowały do siebie idealnie, wszystkie były niczym niepodważalne dowody w sądzie… i tak w pewnym momencie do Zbigniewa Blani-Bolnara dotarła niezwykła informacja – to się naprawdę zdarzyło!

Każdy z nas dobrze zna ten moment, kiedy czy to w oczach świadka, czy w przeróżnych innych elementach nagle odkrywa, że w tej sprawie jest prawda.

To kluczowy moment w badaniu zjawisk niewyjaśnionych, niczym błysk magnezji na ciemnym niebie! Od tej chwili nie ma sensu się po raz kolejny przekonywać, że na przykład zjawisko UFO to obce cywilizacje przybywające na Ziemię, ale po prostu to się już wie i czas zrobić kolejny krok.

Każdy z załogi okrętu Nautilus miał także ten moment, ale dla wielu jedna z takich chwil miała związek z historią z Emilcina.

I gdzieś na samym początku długiego ciągu wydarzeń jest owa mała cegiełka, którą postawił na naszej drodze Zbigniew Blania-Bolnar… Wszyscy znają jego książkę „Zdarzenie w Emilcinie”.

 

 

 

Przy okazji wspominania postaci autora książki „Zdarzenie w Emilcinie” warto także przypomnieć film „Odwiedziny czyli u Progu Tajemnicy”, który powstał w 1978 roku.

ODWIEDZINY CZYLI U PROGU TAJEMNICY - film z Archiwum FN from FundacjaNautilus on Vimeo.

 

 

Są jednak fascynujące rzeczy związane z historią dokumentowania Emilcina, o których mało osób wie. Jedną z takich rzeczy są niewątpliwie tzw. historie demaskujące Emilcin, których jak kiedyś policzył sam Zbigniew Blania-Bolnar – powstało około trzydziestu!

Były mniej lub bardziej wariackie, bardziej lub mniej idiotyczne, ale kilka z nich na trwałe zapisało się w historii badania przypadku w Emilcinie. Do najważniejszych należy zaliczyć teorię „żołnierzy przebierańców”, „dzieci sekretarzy KC”, „Radzieckich robotów”, a także efekt wyemitowania w Polsce jednego z odcinków serialu „Rewolwer i Melonik”, czyli teorii (z braku lepszej nazwy tak ją nazwaliśmy) - „super-hiper-mega-mistrza-hipnozy”.

Z okazji rocznicy śmierci autora książki „Zdarzenie w Emilcinie” pojechaliśmy do Emilcina. Tak wygląda w tej chwili miejsce na polanie, nad którym unosił się dziwny pojazd w 1978 roku.

To panorama 360 stopni! /wystarczy najechać kursorem na zdjęcie/

 

 

 

KLIKNIJ NA LINK, ABY ZOBACZYĆ PANORAMĘ 360 STOPNI!

 

 

 

I jeszcze nasz monument UFO, który trafił do dziesiątek książek o UFO na całym świecie.

To panorama 360 stopni! /wystarczy najechać kursorem na zdjęcie/

 

KLIKNIJ NA LINK, ABY ZOBACZYĆ PANORAMĘ 360 STOPNI!

 

Zrobiliśmy małą galerię zdjęć Emilcina, które wykonaliśmy podczas naszego pobytu 21 listopada 2015 roku. Co najbardziej miłe - jest "miejsca na ognisko" i ławki!

 

 

 

EMILCIN 21 LISTOPADA 2015 - KLIKNIJ NA LINK,. ABY PRZEJŚĆ DO GALERII ZDJĘĆ!

 

SERIAL „REWOLWER I MELONIK” OKAZAŁ SIĘ PRZEKLEŃSTWEM DLA ZBIGNIEWA BLANI-BOLNARA, BO STWORZYŁ MEGA-HIPNOTYZERA! – rozmowa z prezesem  Fundacji NAUTILUS.

FN: Jak zapamiętałeś Zbigniewa Blanię-Bolnara?

RB: Zawsze ubierał się bardzo kolorowo, lubił ostre kolory.. bardzo barwna postać. Poza tym był dość nerwowy, jak to się mówi – nie przebierał w słowach - ale jednocześnie bardzo w tym wszystkim był zabawny, pełen uroku.. Pan Zbigniew był naprawdę wielką osobowością. Nie tylko w wymiarze badania przypadku spotkania z UFO w Emilcinie, ale także szerzej, w łódzkim środowisku dziennikarskim. W końcu był dziennikarzem.

FN: Kiedy słyszysz „Zbigniew Blania-Bolnar”, to jaka scena przychodzi ci pierwsza na myśl?

RB: Takich scen jest wiele, ale może… Aby przybliżyć postać autora książki „Zdarzenie w Emilcinie”, warto opowiedzieć taką anegdotę. Pan Zbyszek, bo nigdy nie przeszliśmy na ty, zawsze jak odwiedzał Warszawę dzwonił do mnie, spotykaliśmy się, czasami bywał gościem legendarnego „Nautilusa Radia Zet”. Pamiętam, jak któregoś dnia…

FN: Który to był rok?

RB: Chyba 1995 albo 1996, w każdym razie przyjechał do mnie wielce rozdrażniony, klął na czym świat stoi… Już po krótkiej chwili okazało się, że jakiś – jak to określił – „wybitny, wręcz rasowy kretyn” tytułujący się „znającym się na UFO ufologiem z Warszawy” przesłał mu list z teorią, że Emilcin jest efektem wielkiej hipnozy przeprowadzonej przez Zbigniewa Blanię-Bolnara, czyli niego samego! „Te zakute półgłówki chcą ze mnie zrobić super-hipnotyzera! Wcześniej opowiadali pierdolety o tym, że Wolski był hipnotyzerem, a teraz, że ja… nie ma takiego kretynizmu dla tych głąbów zakutych, których oni by nie użyli, aby tylko ze swojej durnowatej zawiści opluć Emilcin… półgłówki zawistne, na golasa bym ich przegonił przez centrum Łodzi za to, co wygadują!” – pamiętam, jak bardzo się zabawnie się pieklił po tym liście. Jeszcze wtedy nie wiedział, że te brednie o „super-hipnotyzerze” rodem z domu wariatów znajdą wiernych wyznawców wiele lat później. Szkoda, że środowisko ludzi zajmujących się tak prawdziwym fenomenem jak UFO przyciąga wszelkiej  maści nawiedzone łachudry, jakiś zawistnych wariatów… Wtedy, jak mi o tym mówił, czułem bunt. Wydawało mi się, że skoro UFO jest prawdziwym fenomenem, to na pewno wszyscy ludzie fascynujący się UFO będą ze sobą współpracować, pomagać sobie w walce ze sceptykami z instytucji naukowych, ale potem przy okazji w 100% prawdziwej historii ze Zdanów przekonałem się, że absolutnie miał rację.

FN: Podczas ostatniego pobytu w Los Angeles mówiłeś o Emilcinie?

RB: Tak, ale mówiłem nie o samym wydarzeniu, bo ono jest dość dobrze znane na świecie, ale o tym, jak próbowano zanegować prawdziwość Emilcina na tysiąc sposobów, chwytając się najbardziej idiotycznych, najbardziej żenujących swoim buraczaną naiwnością hipotez, aby tylko wykazać, że to się nie zdarzyło. Od wielu lat fascynuje mnie ten aspekt historii z Emilcina. Uważam, że owe desperackie, żenujące próby zanegowania tej historii są właśnie jednym z najciekawszych aspektów tego incydentu. Wszystkie one posiadają ten walor, że wbrew intencji autorów potwierdzają tezę, że Emilcin był prawdziwym spotkaniem człowieka z istotami, które wyszły z niezidentyfikowanego, a prawdopodobnie pozaziemskiego pojazdu. Historia zmagań się Zbigniewa Blani-Bolnara z owymi „demaskatorami” to materiał na odzielną książkę!

FN: Czy najciekawsza jest teoria o „super-mega-hiper-hipnotyzerze”?

RB: Ona jest fascynująca, ale są także inne, na przykład ta o robotach, które na polanie w Emilcinie umieścili rosyjscy studenci wojskowej akademii technicznej. To owe „roboty” miał Jan Wolski błędnie wziąć za obcych. Był to tymczasem zwykły eksperyment „sowieckich służb”.

FN: Przecież to jest idiotyczne…

RB: Jest. Nikt nie widział na oczy takich robotów, a przypomnę, że była to końcówka lat 70-tych. Nie przeszkodziło to jednak jednej osobie, aby wygłaszać taką idiotyczną tezę. Wspomniałeś o kolejnej „bredni idiotów”, czyli tak zwanej „teorii hipnotycznej”. Miała ona bardzo konkretny początek, bo ruszyła po emisji jednego odcinka brytyjskiego seriali „Avengers”, który w polskiej wersji występował jako „Rewolwer i Melonik”. Ten odcinek został pokazany w 1979 roku i się zaczęło…

FN: O czym był ten odcinek?

RB: Serial „Rewolwer i Melonik” opierał się na fajnym pomyśle, że jest ładna dziewczyna detektyw, facet w meloniku, taki prawdziwy brytyjski dżentelmen, i zmagają się oni z jakimiś potwornymi przestępcami, prawdziwymi geniuszami zła. Jeden stworzył krwiożercze rośliny „ludojady”, drugi jakieś promienie śmierci, którymi chciał zabić królową. Pech chciał, że jeden z odcinków pokazywał zwyrodniałego bandziora, który opanował hipnozę w takim stopniu, że dosłownie oczami „paraliżował i zamieniał ludzi w ludzkie roboty”. Po tym odcinku Zbigniew Blania-Bolnar dostał pierwszy list do ówczesnego „Przeglądu Technicznego”, w którym autora zdemaskował Emilcin jako robotę „hipnotyzera Wolskiego”.

FN: Czyli najpierw hipnotyzerem miał być Wolski?!

RB: Tak, z tym że nie sam Jan Wolski, ale jego starszy syn. Potem wiele lat później owego „super-hipnotyzera” doszukano się w postaci samego Blani-Bolnara, co doprowadziło go do szału.

FN: Zdenerwował się?

RB: A dziwisz się?! Jest granica zidiocenia nawet przy analizie historii związanych z UFO. Pamiętam, jak w sprawie Zdanów dostaliśmy bardzo poważny list od jednego z pasjonatów UFO w którym przekonywał, że nad polem w Zdanach latach zdalnie sterowany pojazd w kształcie dwóch połączonych misek, który był co prawda rzeczywiście tak jak opowiadali świadkowie „wielkości małego fiata”, ale zrobili to członkowie jakiegoś koła modelarskiego w Katowicach, bo im już wcześniej „dobrze wychodziły modele rakiet”. Tak samo było z hipnozą Blani-Bolnara… Takie głupoty o hipnozie mogą opowiadać zdziecinniałe moćki z wypiekami oglądający wymyślone banialuki przez twórcą serialu „Rewolwer i Melonik”.

FN: Ale przecież ty znasz najlepszych polskich hipnotyzerów, prawda?

RB: Oczywiście, całą czołówkę! Zresztą uważam, że akurat w tej dziedzinie nasi rodacy to „cienkie Bolki”… Poznałem prawdziwych asów zza wschodniej granicy. Wiem, co to jest hipnoza i jaka jest przepaść pomiędzy tym, co może człowiek po „kursie hipnozy”, a co wyrabiają zawodnicy z Rosji na scenach podczas pokazów. Kiedy pomyślę o tym idiotyźmie, że Zbigniew Blania-Bolnar zahiponotyzował rodzinę Wolskich, rodzinę Popiołków, a także kilku dziennikarzy ze swojej redakcji, to rzeczywiście nie dziwię się, że autor książki „Zdarzenie w Emilcinie” o autorach listów demaskujących Emilcin wyrażał się tak, jak… mi to w każdym razie przez gardło nie przejdzie! /śmiech/

FN: Czy teoria „hipnotyczna” jest twoją ulubioną z tych demaskujących Emilcin?

RB: Tak, chociaż… bardzo lubię też tę zakładającą, że po polanie w Emilcinie biegały poprzebierane w stroje „obcych” dzieci pierwszych sekretarzy z Komitetu Centralnego PZPR, aby w ten sposób zrobić inscenizację medialną, która miała przykryć słynne wydarzenia z 1976 roku w Radomiu. Wszystkie te teorie są oczywiście stekiem bredni, ale naprawdę były listy od ludzi z całej Polski, którzy opisywali je i przysyłali na adresy redakcji, w których pracował Zbigniew Blania-Bolnar. Acha, bo może młodsi czytelnicy serwisu FN nie pamiętają, ale wtedy pisało się listy. Takie zwykłe, z kopertą i znaczkiem. Na szczęście wiele z nich zachowało się i jest w naszym archiwum w Bazie FN.

FN: Czy wierzysz, że można zahipnotyzować ludzi tak, żeby odegrali wielki teatr?

RB: Stek parszywych bzdur! To wielki mit wynikający z oglądania filmów. Można oczywiście człowieka (dodajmy dla ścisłości – tylko niektórych ludzi!) wprowadzić w hipnotyczny trans, ale to musi robić prawdziwy zawodowiec, których w Polsce można na palcach jednej ręki… Taka hipnoza działa przez jakiś czas, przeważnie zahipnotyzowany człowiek „ma czarną dziurę” itp. Tego typu numery z „programowaniem przeżyć, które nie miały miejsca” są możliwe tylko w książkach sensacyjnych i takich produkcjach, jak „Rewolwer i Melonik” dla małych, naiwnych matołków… takich jak ja kiedyś w czasach szczenięcych, kiedy po raz pierwszy oglądałem ten serial na początku lat 70-tych, a miałem wtedy kilka lat.

FN: Wierzyłeś wtedy w te wszystkie odcinki?

RB: No trochę tak. I w to, że pojawia się „supermegahipnotyzer” czy „człowiek guma o trzech rękach”, ale dzisiaj na samo wspomnienie mojego wyobrażenia o świecie jako „małego Robercika” jedynie się uśmiecham…

FN: Od lat zbieramy wszystkie informacje związane z Emilcinem.

RB: Tak. I prawdę mówiąc owe „idiotyczne teorie demaskujące” stanowią coś w rodzaju „wisienki na torcie” naszej dokumentacji. Jest to zresztą fantastyczny materiał pokazujący nie tylko buractwo i nikczemność ludzi próbujących na siłę z zawiści i głupoty wbrew prawdzie i faktom opluskwić Emilcin, ale także jest bardzo ważną kartą świadczącą o tym, że jest to historia pod każdym względem wyjątkowa.  Ostatnio właśnie miałem okazję rozmawiać z dziennikarzem z dawnego miesięcznika „Kobieta i Życie”, w którym rok po wydarzeniach w Emilcinie ukazał się artykuł wymyślony od początku do końca, w którym autor opisywał, jak to Jan Wolski padł ofiarą żartu pracowników miejscowego PGR-u, którzy poprzebierali się w stroje płetwonurków i „nabrali dziadka na UFO aż miło!”. Tekst ukazał się 1 kwietnia i był tak zwaną „jedynką numeru” na prima-aprilis, ale na ten drobiazg nikt nie zwrócił uwagi… Przez kolejne lato stado baranów beczało, że „Emilcin był wyjaśniony, bo przebierańcy z PGR-u w Kobiecie i Życiu” itp.. Pan Zbigniew (Blania-Bolnar przyp. Red.) walczył z tym przez kolejne lata, tłumaczył, odkręcał. Było, poszło, znalazła się grupa, która to „kupiła” i rób co chcesz! Podobnie było z tą nieszczęsną hipnozą… nie ma takiego idiotyzmu, którego nie dać się przebić jeszcze większym idiotyzmem! Ludzie znający hipnozę z jakiś filmów dokumentalnych czy owego nieszczęsnego „Rewolweru i Melonika” myślą, że można się tego nauczyć w trymiga, aby promieniami z oczu zamieniać dowolnych ludzi w „homo-roboty”. Jest takie piękne zdjęcie, a raczej plakat znakomitego spektaklu znanego satyryka Krzysztofa Materny pt: „Hipnoza”, w którym on gra główną rolę. Był on zresztą grany w Warszawie… nieważne. W każdym razie plakatem reklamującym ten spektakl jest twarz p. Krzysztofa, a z jego oczu biją „hipnotyczne promienie” i każdy, na kogo spojrzy, to od razu „fajt!” leży, a potem jak wstanie, to mówi to, co tylko super-hipnotyzer mu rozkaże… Zawsze, jak patrzę na ten plakat, to sobie myślę, że zadedykował był to tym wszystkim półgłówkom od „emilcińskiej hipnozy”! /śmiech/

FN: Wielu czytelników nie wie, że Emilcin to słowo, które najczęściej ostatnio pada na pokładzie Nautilusa, prawda?

RB: Jak najbardziej. Nasi czytelnicy myślą tak: co się nowego może pojawić w sprawie sprzed prawie 40 lat?! Ale bardzo się mylą! Dzisiaj mogę z całą mocą powiedzieć: tamte wydarzenia nie były przypadkowe. Istoty, z którymi spotkał się Jan Wolski w 1978 roku miały bez dwóch zdań zdolność czy raczej możliwości związane z zaawansowaną technologią, aby zobaczyć przyszłość… mówię to z pełną odpowiedzialnością.

FN: Co to znaczy?

RB: Gosiu, wszystko w swoim czasie! /śmiech/

FN: Dobrze, a w takim razie powiedz mi proszę, co możemy przekazać czytelnikom?

RB: Przede wszystkim warto zobaczyć materiały z naszego Archiwum Wideo. Zwłaszcza film „Odwiedziny, czyli na progu tajemnicy”, ale także pamiętny odcinek popularnego Talk-Show, czyli „Na każdy Temat”, w którym wystąpił Zbigniew Blania-Bolnar, a także kolejny świadek tamtych wydarzeń, czyli Adam Popiołek. Był to czas, kiedy jeszcze ten człowiek chętnie o tym mówił. To się potem zmieniło, ale to zupełnie inna historia, która stanowi także ważną kartę w dokumentacji Emilcina. Kiedyś będą musiał to wszystko zebrać i opisać… Ale wracając do pierwszego polskiego talk-show, czyli „Na każdy temat”. W każdym razie w tamtych czasach ja także często występowałem w tym programie, a akurat do tego odcinka redakcji „Na każdy temat” przekazałem numery telefonów do ludzi, którzy w nim wystąpili, zaproponowałem cały skład osobowy do tego odcinka. W tym sensie to także ja byłem współautorem tego „Na każdy temat”... Tam po raz pierwszy swoją historię opowiedziała pani Zofia. Większość ludzi pomyślała, że kobieta po prostu opowiada głodne kawałki, aby „zaistnieć w mediach”. Tymczasem była to absolutnie prawdziwa historia, której nagłośnienie było potwornym ciosem w tę rodzinę… Wiem dużo o tej sprawie i prawdę mówiąc jest mi smutno, jak sobie przypomnę jej szczegóły. W tamtych czasach jeszcze niewiele wiedziałem o badaniu historii związanych z UFO, to było na wiele lat przed Zdanami, które tyle nas nauczyły o ludzkiej zawiści i głupocie, która niestety jest związana z ludźmi, którzy ciągną do UFO jak ćmy do świecy… teraz jesteśmy lata świetlne od tamtych czasów. Szkoda, że nie ma z nami Zbigniewa Blani-Bolnara. Byłby zachwycony tym, co się dzieje z Emilcinem na świecie w 2015 roku.

FN: Z dzisiejszej perspektywy uważasz, że popełnił błędy?

RB: Jeśli już, to niewielkie. Ale tak, jak najbardziej są błędy wynikające z jego obsesji odrzucania nawet najbardziej wiarygodnych historii, jeśli mu tylko nie pasował jeden mały szczegół… Staram się poprawić to, co mu kiedyś umknęło i co niesłusznie moim zdaniem uznał za fałsz albo czego nie pokazał tak, jak na to zasługiwało.

FN: Na przykład?

RB: Uważam, że zbyt słabo opisał ludzi, którzy zajmowali się razem z nim badaniem tej historii. Przykładem jest nieżyjący już dziś Witold Wawrzonek, którego postać jest bardzo dobrze znana warszawskim pasjonatom UFO, gdyż przez wiele lat po historii z Emilcina pisał listy do legendarnego „Klubu UFO-Wideo”, a były to dodajmy setki listów, a nie żadne tam „pojedyńcze”. Kilka lat temu przejęliśmy archiwum tego klubu. I jeszcze jedno - kilka tygodni temu skontaktowałem się z jego rodziną, synem Adamem. Rozmowa z nim naprawdę mną wstrząsnęła.

FN: Dlaczego?

RB: Bo jest niezwykle ważna dla całej sprawy incydentu w Emilcinie. Opowiada on o tym, jak jego ojciec trafił na tę historię, dzień po dniu, jak początkowo myślał, że jest to żart miejscowych dzieciaków ze szkoły, a dopiero potem przekonał się, że trafił mu się prawdziwy diament, który znajdzie się kiedyś w annałach światowych badania zjawiska UFO. Pan Adam opisywał, że jego ojcu zdarzały się chwile zwątpienia, kiedy nagle jedna z hipotez wyjaśniających sprawę Emilcina wydawała się bardziej prawdopodobna, jak chodził po mieszkaniu i rozważał na głos różne warianty, ale wraz z upływem lat i zbieraniem kolejnych materiałów przez niego i Zbigniewa Blanię-Bolnara przekonywał się, że w zasadzie ta sprawa jest niczym wzorzec metra w Sevres – stanowi spójną całość, która wręcz krzyczy – to się naprawdę zdarzyło! Dla mnie Emilcin był takim właśnie punktem orientacyjnym na wielkim szlaku poznawania największych tajemnic tego świata. Dzięki ogromnej pracy takich ludzi jak św. Pamięci Zbigniew Blania-Bolnar czy właśnie trochę zapomniany Witold Wawrzonek ta historia wraz z upływem lat nabiera coraz większego blasku. A i tak gwarantuję wszystkim, którzy potem będą czytali ten wywiad w serwisie FN, że największe chwile Emilcin ma dopiero przed sobą.

FN: Co chcesz na koniec powiedzieć czytelnikom serwisu Nautilusa?

RB: Hmmm...  może to, aby nie traktowali Emilcin jako historię zamkniętą, sprzed 40 lat, w której już nic się nie pojawi i która jest tylko kolejnym katalogiem na naszej półce „UFO CE III” w Bazie FN. Bo tak nie jest! Ta historia dopiero dziś nabiera właściwego wymiaru i myślę, że pan Zbigniew (Blania-Bolnar przyp. Red.) byłby z nas dumny widząc, jak różni ludzie na różnych kontynentach starają się prawidłowo wymówić słowo „Emilcin”… uwielbiam słuchać, jak to robią!

FN: Co nas czeka w najbliższych tygodniach?

RB: Przede wszystkim zaprezentujemy materiały dotyczące właśnie takich trochę zapomnianych postaci, jak Witold Wawrzonek. Ludzie muszą posłuchać jego syna, a wtedy naprawdę obiecuję, że nawet najwięksi sceptycy po prostu wymiękną… Prawda związana z Emilcinem dosłownie obezwładnia niezależnie od tego, gdzie się tę historię dotknie. Zawsze powtarzam – prawda zawsze się obroni, zawsze! Poza tym zaprezentujemy materiały, które moim zdaniem całkowicie niesłusznie odrzucił Zbigniew Blania-Bolnar uznając, że są nieprawdziwe. Ten człowiek był niesłychanie stanowczy w sądach. Wystarczył jeden drobiazg, który rzucał choćby minimalny cień na przypadek związany z UFO, a on natychmiast wrzucał go do kosza. Tak właśnie było z dwoma historiami absolutnie związanymi z Emilcinem, które Zbigniew Blania-Bolnar odrzucił. Popełnił absolutny błąd!

FN: A co z tym wierszem?

RB: A tak, prawie bym zapomniał… Otóż w ostatnich dniach jestem w ścisłym kontakcie z rodziną św. P. Witolda Wawrzonka i tylko szkoda, że tak późno… ale stało się jak się stało. Pan Adam Wawrzonek, syn pana Witolda, napisał wiersz o historii z Emilcina, który nazwał „Pamięci Jana Wolskiego”. Za jego zgodą na koniec proszę przedrukujmy ten wiersz w naszym serwisie.

FN: Tak zrobimy! Dziękuje bardzo za rozmowę.

RB: Dziękuję Gosiu. I pozdrawiam wszystkich odwiedzających pokład okrętu Nautilus!

/rozmawiała JMZ/

Baza FN, 6 grudnia 2015



Przy okazji pobytu ekipy FN w Emilcinie nagrany został materiał wideo, który prezentujemy poniżej.





WSPOMNIENIE O ZBIGNIEWIE BLANI-BOLNARZE - Emilcin, 21 listopada 2015 from FundacjaNautilus on Vimeo.



I jeszcze jeden materiał wideo z naszego Archiwum FN, który jest zapisem programu „Na każdy temat”, w którym jednym z gości był Zbigniew Blania-Bolnar.

 

 

 

 

 

 

 

I zupełnie na koniec wiersz syna jednego z najważniejszych ludzi w historii dokumentowania Bliskiego Spotkania Trzeciego Stopnia w Emilcinie, czyli Adama Wawrzonka. Niech ten wiersz stanowi najlepszą puentę do tego tekstu.

 

 

 

 

 

 

Autor: Adam Wawrzonek

Pamięci Jana Wolskiego


Czasem się echo niesie w olszynach,

stukają koła starej furmanki,

ptak sfrunie z brzozy, zaśpiewa tkliwie,

z mgłami w majowy pójdzie poranek.


I klaczka zarży na progu światów,

i zalękniona naraz ucichnie,

liście poruszą się, lecz bez wiatru,

głośne gawrony ze łzą umilkną.


Winda ku niebu wznieść nie potrafi,

tylko w tę szarość, czerń niepoznaną,

obcy ukłonią się a ludzie zakpią,

targając szczerość, targając prawość.


Ech, niedowiarki - wy, cóżże chcecie,

testów i badań już nadto było,

błotnistych śladów dziś nie znajdziecie,

polankę trawy, kwiaty okryły.


Zamiast we wrzawie, to przyjdźcie w ciszy,

jak pan Wawrzonek, też znicz zapalcie,

cmentarne drzewa się rozkołyszą,

pobądźcie chwilę ...i już wracajcie.



     

Komentarze (0)
Nie ma jeszcze komentarzy do tej treści.
* Informujemy, iż treści zamieszczane w komentarzach, lub innych rubrykach, w których internauta może dodać swój wpis nie są stanowiskiem Fundacji Nautilus i nie stanowią one odzwierciedlenia naszych poglądów, upodobań bądź sympatii. Fundacja Nautilus nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez Użytkowników.

Nick / imię i nazwisko

Email

Treść komentarza:

Zabezpieczenie przeciw-spamowe

Ilość UFO na obrazie




* Publikując komentarz oświadczasz, iż zapoznałeś się oraz akceptujesz regulamin naszej strony.

poprzednie wiadomości:

Emilcin 24

Czw, 12 lis 2015 08:28

EMILCIN TO WAŻNE MIEJSCE NA TURYSTYCZNEJ MAPIE POLSKI

Pomnik UFO w Emilcinie jest punktem na mapie wielu wycieczek, rajdów czy zlotów. czytaj dalej

Czw, 23 kwi 2015 10:15

EMILCIN – CZY BĘDZIE WIELKI POWRÓT OBCYCH?

Bliskie Spotkanie Trzeciego Stopnia w Emilcinie w 1978 roku spowodowało powstanie pytania: czy mamy do czynienia z przypadkiem? Właśnie wróciliśmy z Emilcina, gdzie robiliśmy dokumentację do projektu KONTAKT. czytaj dalej

Pon, 13 paź 2014 09:37

ZBIGNIEW BLANIA-BOLNAR I HISTORIA EMILCINA

Historia o najsłynniejszym polskim Bliskim Spotkaniu Trzeciego Stopnia z UFO w Emilcinie w 1978 staje się coraz bardziej znana na świecie. Minęła właśnie jedenasta rocznica śmierci autora książki o Emilcinie, Zbigniewa Blani-Bolnara. czytaj dalej

Nie, 18 maj 2014 07:24

HISTORIA Z EMILCINA JEST DOWODEM NA ISTNIENIE UFO!

Rankiem 10 maja 1978 roku Jan Wolski - rolnik ze wsi Emilcin – wracając do domu zobaczył dziwne, małe postacie idące drogą, które potem wskoczyły mu na wóz. To był początek jednego z najsłynniejszych Bliskich Spotkań Trzeciego Stopnia z UFO. czytaj dalej

Pon, 8 lip 2013 23:13

POWSTAJE FILM O HISTORII BLISKIEGO SPOTKANIA III STOPNIA W EMILCINIE!

Znakomite animacje, dokładnie odtworzony przebieg zdarzeń - to będzie film, który uczyni Emilcin słynnym na cały świat. Ale historia jak najbardziej na to zasługuje! czytaj dalej

Sob, 18 maj 2013 07:47

ROCZNICA WYDARZEŃ W EMILCINIE

Minęło 36 lat od najsłynniejszego Bliskiego Spotkania III Stopnia w historii Polski. Prezentujemy zdjęcia wykonane 12 maja 2013 roku. czytaj dalej

zobacz archiwum...

  www.nautilus.org.pl    English version    Kanał RSS

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.