startPolska
Czw, 24 maj 2018 11:52 | Czytany: 136x | Komentarzy: 0

PROJEKT ‘EMILCIN’ – KILKA WAŻNYCH SPRAW

     

Jesteśmy w bardzo trudnej sytuacji, gdyż wiele rzeczy związanych z tym projektem jest na etapie, na którym nie powinniśmy jeszcze o nich mówić, gdyż jest na to po prostu za wcześnie. W tym roku wyjeżdżamy tam praktycznie co kilkanaście dni i znowu właśnie przygotowujemy się do kolejnego wyjazdu, co znacznie ogranicza nasze możliwości pracy nad „porządną pracą” na pokładzie Nautilusa. Na pewno musimy przedstawić kilkadziesiąt (!) filmów i fantastycznych zdjęć z UFO, które trafiły na pokład okrętu Nautilus i praktycznie powinny być opublikowane natychmiast, ale przez brak czasu muszą jeszcze chwilę poczekać. Zrobimy to w jednej dużej publikacji i prace nad nią już się zaczęły.

Ale powróćmy do sprawy Emilcina. Jest jedna rzecz, którą zajmiemy się porządnie i doprowadzimy do bardzo efektownego finału.

 Kilka lat temu ukazała się książka zawierająca tam ordynarny i zakłamany idiotyzm (tylko to słowo dobrze oddaje głębię tzw. historii o „Miszczu Hipnozy” (błąd ortograficzny nieprzypadkowy!), że błędnie wydawało nam się, że nie ma sensu tym się zajmować, bo przecież ludzie nie są aż tak głupi, aby brać takie Himalaje bredni na poważnie…

Ale okazało się, że w Polsce jest dobry grunt na „zakłamane, nawet najbardziej zidiociałe teorie” i na tej fali grono wielbicieli znalazła tzw. teoria o hipnotyzerze, jakiego jeszcze świat nie widział i którego mocarne, galaktyczne możliwości jeszcze nigdy nie odnotowały kroniki prowadzone przez ludzkość.

Owym hipnotyzerem miał być lubelski naprawiacz zepsutych telewizorów interesujący się UFO pasjonat Ś.P. Witold Wawrzonek.


  To właśnie ten człowiek używając mocy godnej bohaterów filmu „Avengers” miał zahipnotyzować (?!) Wolskiego, zahipnotyzować jego synów (potwierdzali relację ojca), zahipnotyzować rodzinę Popiołków (dzieci Popiołków także widzieli ten obiekt w chwilę po zakończeniu CEIII Wolskiego), a także prawdopodobnie zrobił także przy okazji ślady obcych istot na łące oraz doprowadził do tego, że na miejscu (nad którym unosił się obiekt) przez kilkanaście lat widać było prostokątny ślad.


I tak postanowiliśmy dowiedzieć się wszystkiego o Witoldzie Wawrzonku, po prostu poznać całą prawdę o tym człowieku! Skontaktowaliśmy się z jego rodziną, z naszego archiwum przeczytaliśmy dziesiątki listów, które do końca lat 90-tych pisał w sprawie Emilcina do warszawskiego Towarzystwa UFO-Wideo (przejęliśmy ich archiwum), a także udało nam się zdobyć filmy, na których widać Witolda Wawrzonka. I nareszcie ludzie interesujący się Emilcinem mogą zobaczyć twarz (to bardzo, bardzo ważne!) i usłyszeć głos człowieka, którego dobre imię tak haniebnie zostało zszargane tą zakłamaną brednią.

Dla każdego rozsądnego człowieka jest jasne po obejrzeniu nawet kilku sekund filmu „Powrót do Emilcina”, że Witold Wawrzonek miał tyle wspólnego z hipnozą, co o. Tadeusz Rydzyk z ostatnią eksplozją supernowej w Gwiazdozbiorze Andromedy… ;)


Poniżej film „Powrót do Emilcina” – uwaga, pełna wersja o znakomitej jakości, którą posiadamy nareszcie w naszym Archiwum FN.

Tak to jest w życiu, że historie prawdziwe zawsze mają wiele nowych wątków, o których dowiadujemy się z czasem. Poznaliśmy najdrobniejsze detale związane z życiem Witolda Wawrzonka, okolicznościami incydentu w Emilcinie, znamy prawie „minuta po minucie” drogę, jaką musiał pokonać, aby dotrzeć do Jana Wolskiego. Niestety poznaliśmy także od syna p. Witolda i jego żony okoliczności powstania „hipotezy hipnotycznej” i teraz, kiedy to wszystko wiemy, jesteśmy zdecydowani zrobić z tym kłamstwem porządek. I zrobimy to w sposób, którego jeszcze nie ujawnimy, ale gwarantujemy jedno – sprawa trafi do wszystkich mediów w Polsce w skali, o jakiej autorowi tego haniebnego, ordynarnego kłamstwa nawet się nie śniło.

Poniżej fragment rozmowy z p. Heleną Wawrzonek.

I jeszcze materiał, który przysłał do nas jej syn Adam Wawrzonek, z którym jesteśmy w kontakcie i obiecał nam pomóc w planowanej przez nas operacji przywrócenia dobrego imienia jego nieżyjącemu ojcu.

Okazuje się, że błędnie zakładaliśmy, że mamy wszystkie publikacje o Emilcinie, jakie ukazały się od 1978 do dziś. Dostaliśmy informacje o tym, że Witold Wawrzonek pisał długie teksty o Emilcinie do dwutygodnika Kameda. Oto jego pierwszy artykuł „UFO z wody?”, który już jest w naszym Archiwum FN i który wkrótce w całości opublikujemy w serwisie.






C.D.N.

Ale to był dopiero początek tego, co zaczęło do nas napływać wtedy, kiedy postać Witolda Wawrzonka znalazła się w centrum naszej uwagi! Gwarantujemy wszystkim naszym czytelnikom, że najnowsze informacje w sprawie historii Witolda Wawrzonka i Emilcina są tak ciekawe, że razem z pozostałymi elementami dokumentacji wywindują przypadek „Spotkania z UFO w Emilcinie” na sam szczyt najciekawszych tego typu historii na świecie.

W sprawie Emilcina postawimy „kropkę nad i”! – rozmowa z naszym kolegą z FN z projektu EMILCIN

Czy jest coś, czego nie wiesz o historii z Emilcina?

Oczywiście, takich rzeczy jest mnóstwo. Praktycznie nie ma tygodnia, żeby nie pojawiało się coś nowego. Od dawna jednak mówię, że historia z 1978 roku nie ma dla mnie już tak wielkiego znaczenia jak jeszcze kilka lat temu. Teraz interesuje mnie najbardziej to, co dzieje się z tą sprawą tu i teraz. To jest dopiero ciekawe!

Może kilka słów o Św. P. Witoldzie Wawrzonku, bo ta postać najczęściej pojawia się ostatnio w rozmowach w naszej Fundacji…

Tak, o tym człowieku wiemy już praktycznie wszystko. Dzięki długim rozmowom z jego bliską rodziną ustaliliśmy nie tylko minuta po minucie przebieg wydarzeń w 1978, ale także przede wszystkim mega-draństwo związane z podstępnym podejściem tej rodziny, aby stworzyć „idiotyzm o hipnozie”. Ja jestem prostym człowiekiem i potrafię używać słów powszechnie uważanych za obraźliwe w bardzo wyrafinowany sposób, ale uwierz mi – jak poznawałem okoliczności tego podstępu, to brakowało mi właściwej mocy określeń na to, żeby to skomentować… proszę nie proś mnie, żebym to nazwał tak, jak na to zasługuje! /śmiech/

Jasne. Co dalej z tą sprawą?

Jest tylko jedno miejsce, gdzie to draństwo z rzuceniem oszczerstwa i kłamstwa na nieżyjącego człowieka powinno trafić i tylko szkoda, że zrobimy to tak późno. Ale lepiej późno niż wcale.

To wyjaśni sprawę „mistrza hipnozy”?

O tak, gwarantuję ci, że tak… /śmiech/ Całkowicie wyczyści tę sprawę i myślę, że będzie ostrzeżeniem dla tych wszystkich, którzy w przyszłości chcąc lepiej sprzedać własną książkę czy film będą próbowali posłużyć się w sposób haniebny zmarłymi, którzy przecież nie potrafią się bronić. Na szczęście historia z Emilcina ma nas, a to… wystarczy w zupełności.

Czy pogodziłeś się z tym, że tak wielu ludzi uwierzyło w ten idiotyzm o Wawrzonku hipnotyzerze?

Nie, z tym się nigdy nie pogodzę! To niestety pokazuje, że jeśli kiedyś ktoś zdecyduje się użyć jakiegoś nawet najbardziej burackiego kłamstwa spiskowego na przykład na polskiej scenie politycznej, nawet najbardziej absurdalnego i sprzecznego z całą wiedzą o takiej historii, to i tak znajdą się tacy, którzy wezmą to kłamstwo i będą się nim ze smakiem zajadać… Nieprawdopodobne, ale tak dokładnie jest w naszym kraju. To wielkie zagrożenie dla naszego kraju, że Polacy mają taką słabość do bredni – nazywajmy rzecz po imieniu.

 Nie chcesz zdradzić, co planujemy?

Nie.

Dobrze, a sprawa…

Jeśli pozwolisz tylko jedna rzecz, ważna rzecz. Teraz, kiedy publikujemy wypowiedzi rodziny Ś.P. Witolda Wawrzonka i pokażemy kolejne rzeczy w tej sprawie jest jasne, jak ta idiotyczna mózgokręcioła o „miszczu hipnozy” powstała, jak przebiegle podszedł ten kłamca bezbronną starszą kobietę, aby wreszcie wydukała mu upragnione i wytęsknione „tak…” na pytanie, czy nieżyjący mąż zajmował się hipnozą… Na tym łajdackim „myku” oparte jest to kłamstwo i teraz wszystko jest jasne, ale pozostaje rzecz jedna: ta historia została „opluskwiona tym kłamstwem”. Kiedy wstuka się w wyszukiwarkę „Emilcin” wyskakują oczywiście linki do rzetelnych tekstów na temat tego przypadku, ale także pojawiają się linki prowadzące do tej kloaki kłamstwa i manipulacji o „miszczu hipnozy naprawiającym telewizory w Lublinie”. Ludzie nie wchodzą w szczegóły, bo niestety nie mają na to czasu – kupują to, co jest im podane w mediach. Potem zaczyna funkcjonować tragiczna w swojej głupocie zasada „ukradzionego roweru”. Brzmi ona mniej więcej tak: „nie ważne, że to nie ty ukradłeś rower, a tobie ukradziono… Ważne, że jesteś zamieszany w kradzież roweru!”. I tak historia z Emilcina prawdziwa i udowodniona w stopniu praktycznie niewyobrażalnym dla badania tego zjawiska została skutecznie właśnie „opluskwiona idiotyzmem o hipnotyzerze z Lublina” przez ludzką podłość, zawiść i nikczemność. Ale wszystko naprawimy. Powoli… /śmiech/

Ludzie dzięki nam zobaczyli, jak Witold Wawrzonek wygląda dzięki filmowi „Powrót do Emilcina”.

Dokładnie tak, to fenomenalnie ważne! To zmieniło wszystko.

Dlaczego?

Jeżeli pozwolisz, wytłumaczę ci na przykładzie, OK.?

Jasne.

Czy wiesz, jak wygląda językoznawca prof. Jerzy Bralczyk?

Oczywiście, że wiem…

… wszyscy wiemy. Ma bardzo charakterystyczną sylwetkę, jest niski i trochę otyły, co zresztą dodaje mu uroku, bo to człowiek mający dystans do siebie, rubaszny i przy okazji mówiący bardzo charakterystycznym głosem. I ten obraz prof. Bralczyka ma każdy z nas. Ale oto wyobraźmy sobie, że pojawia się jakiś wyrafinowany kłamca, który pisze książkę i stawia w niej ciekawą tezę: prof. Bralczyk jest „niepojętym ludzkim umysłem mistrzem w rzucie oszczepem”. Rekord świata w rzucie oszczepem należy do Czecha Żelaznego, który posłał oszczep na odległość ponad 98 metrów. Tymczasem w książce jest teza, że niejaki prof. Bralczyk bez problemu rzucał oszczepem, który przelatywał swobodnie w powietrzu pięć tysięcy kilometrów i lądował na drugiej półkuli. Jak to robił? Po prostu miał taką łapę jak Superman o długości pięciu metrów i jak zrobił zamach, to oszczep niczym pocisk V2 wlatywał na orbitę okołoziemską. Co, że idiotyzm do potęgi? Nieważne – od razu znalazłoby się stado tumanów, którzy uznali by prof. Bralczyka za wielki, choć nadal nieodkryty talent oszczepniczy, o którym napisano w książce, a skoro napisano w książce, to „coś w tym musi być”. I tak kłamstwo o „Bralczyku mega-oszczepniku” trafiło by może nawet do Wikipedii, tak jak trafił ten kłamca od „emilcińskiego supermana hipnozy”. Tymczasem wystarczy przez chwilę zobaczyć nagranie wideo z prof. Bralczykiem aby zrozumieć, że cała teoria o jego „rzutach oszczepem na odległość pięciu tysięcy kilometrów” jest megabzdurą podniesioną do milionowej potęgi. /śmiech/ Tak samo jest z zobaczeniem poczciwej twarzy Witolda Wawrzonka w filmie „Powrót do Emilcina”, a zwłaszcza posłuchaniem jego cudownego głosu o bardzo charakterystycznej narracji…


/zdjęcie: prof. Jerzy Bralczyk, Archiwum FN/

Wiem, że na koniec masz prośbę do naszych czytelników, prawda?

A tak, faktycznie… dobrze, że przypomniałaś. Jeśli ktoś z czytających te słowa współpracuje z Wikipedią i ma doświadczenie związane z tą witryną, to bardzo prosimy o kontakt. Potrzebujemy pomocy ludzi, którzy znają realia tego serwisu, aby oczyścić historię Emilcina z podłego i ordynarnego kłamstwa. Planujemy pewną rzecz, ale… na razie tu postawmy kropkę.

Dziękuję za rozmowę.

Baza FN, 23 maja 2018

 Wszystkie osoby gotowe nam pomóc w tej sprawie prosimy o kontakt: netfn@onet.eu


 

 

Na koniec jeszcze dwie drobne sprawy. Jeden z czytelników przysłał nam prośbę o dokładną lokalizację miejsca, gdzie znajduje się miejsce spotkania z UFO Jana Wolskiego. Na tę okoliczność sporządziliśmy małą mapkę. Kierując się od przystanku znajdującego się po prawej stronie (idąc od głównej drogi w kierunku centrum Emilcina) mijamy puste gospodarstwo Wolskich po lewej stronie, a następnie kilkanaście metrów dalej po prawej skręcamy w prawo (!) w ścieżkę/dróżkę, która doprowadzi nas aż na samą polanę, gdzie w 1978 Jan Wolski spotkał się z obcymi.

[...]  Droga FN! Jak dotrzeć na miejsce w Emilcinie, nad którym unosił się obiekt UFO? Zapytał o tę kwestię jeden z czytelników. Aby dotrzeć na miejsce trzeba w odpowiednim miejscu z drogi znaleźć dróżkę/ścieżkę prowadzącą nad polanę w lesie. [...]


 

I jeszcze absolutna ciekawostka związana z filmem, który ukazał się w naszym serwisie. W materiale nagranym 10 maja 2018 Kapitan Okrętu Nautilus opowiada o tym, co się zdarzyło w Emilcinie w roku 1978.

Po jego publikacji dostaliśmy ciekawą wiadomość od naszego kolegi Bartka z Trójmiasta, który kiedyś miał okazję słyszeć dziwny dźwięk w Emilcinie. Jego relacja także trafiła na łamy naszego serwisu.

A teraz wiadomość od Bartka, który zauważył, że w nagraniu z 10 maja 2018 w pewnym momencie zaczyna być słyszany dziwny dźwięk.

Subject: Re: EMILCIN nagranie z 10 tego maja

witam
Chciałbym opisać dziwną rzecz związaną z filmem z 10 maja. Mianowicie od ok 5,19 -( moment kiedy prowadzący mówi: to byli ludzie) dźwięk się nasila i cichnie  nasila i cichnie . trwa do ok 8,18.

[...] to nie jest dzwiek dobiegajacy z ulicy nie ma takiej mozliwosci, [...]
to jest nieslychane, to był ten dzwięk, który słyszałem w 2010 w Emilcinie koło pomnika! [...]


Poniżej materiał wideo nagrany 10 maja 2018, dźwięk pojawia się faktycznie w okolicach 5 minuty i 19 sekundy!

Ale to nie wszystko: 10 maja 2018 roku o godz. 5:15 na polanie w lesie w Emilcinie był jeszcze jeden operator z kamerą. Okazuje się, że inna kamera także zarejestrowała dziwny dźwięk! Materiał będący zapisem z tej kamery prezentujemy poniżej.

 

I tu trzeba zadać kilka pytań. Czy to jest dźwięk samolotu, drona lub śmigłowca? Osoby będące o tej godzinie na polance w Emilcinie stanowczo to wykluczają! Czy w takim razie był to dźwięk generowany przez jakieś urządzenie znajdujące się w pobliżu tej polanki? A skoro tak, to czy… to mógł być pojazd obcych? Pozostawiamy je bez odpowiedzi i jednego jesteśmy pewni: historia z Emilcina wkracza w zupełnie nową fazę, nowy etap. I nikt nie jest w stanie przewidzieć, co nas jeszcze czeka na tej drodze w nieznane. Jedno jest pewne - jesteśmy przygotowani!




     

Komentarze (0)
Nie ma jeszcze komentarzy do tej treści.
* Informujemy, iż treści zamieszczane w komentarzach, lub innych rubrykach, w których internauta może dodać swój wpis nie są stanowiskiem Fundacji Nautilus i nie stanowią one odzwierciedlenia naszych poglądów, upodobań bądź sympatii. Fundacja Nautilus nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez Użytkowników.

Nick / imię i nazwisko

Email

Treść komentarza:

Zabezpieczenie przeciw-spamowe

Ilość UFO na obrazie




* Publikując komentarz oświadczasz, iż zapoznałeś się oraz akceptujesz regulamin naszej strony.

poprzednie wiadomości:

Polska

Sob, 28 kwi 2018 05:52

UFO – KILKA OSTATNICH ZGŁOSZEŃ DO FN

Kiedy dni stają się cieplejsze, wtedy ludzie chętniej spoglądają w niebo. To z kolei oznacza jedno – potężna ilość zgłoszeń o obserwacjach UFO do Fundacji Nautilus! Oto kilka z ostatnich tygodni. czytaj dalej

Nie, 8 kwi 2018 09:20

NOCNI GOŚCIE Z UFO – HISTORIA SŁAWKA Z NYSY

Zjawisko UFO to coś więcej niż „przeloty obiektów obserwowane przez ludzi”, ale także zjawisko „night visitors” czyli tzw. „nocnych gości”. Historia opowiedziana przez mieszkańca Nysy nie jest po prostu dziwna – jest dziwniejsza niż wszystko, co o UFO słyszeliście do tej pory! czytaj dalej

Pon, 2 kwi 2018 11:14

MOŻLIWOŚCI POJAZDÓW UFO SĄ POZA SKALĄ LUDZKIEJ WYOBRAŹNI

Ludzie chcą uciekać od stojącego UFO w kształcie dysku, ale zamiast oddalać się – przybliżają się do niego. Pomiędzy UFO a grupą ludzi powstaje mur z cegieł, którego wcześniej tam nie było – opisy Bliskich Spotkań II Stopnia z UFO zawierają elementy, wobec których nasz rozum odmawia posłuszeństwa. czytaj dalej

Czw, 29 mar 2018 04:59

UFO WLATUJE W WIR Z CHMUR

To miała być zwykła seria zdjęć ciekawej formacji w chmurach. Potem autor dostrzegł, że na dwóch zdjęciach widać dziwny obiekt w kształcie dysku. czytaj dalej

Śr, 21 mar 2018 08:45

UFO W KSZTAŁCIE DYSKU NAD MIEJSCOWOŚCIĄ BUKOWNO

18 marca 2018 w pobliżu miejscowości Bukowno świadek widział UFO w kształcie dysku. Pojazd po chwili zmienił barwę i zniknął. czytaj dalej

Pt, 9 luty 2018 11:24

W CIĄGU 24 GODZIN RÓŻNI ŚWIADKOWIE WIDZIELI DWUKROTNIE PRAWDOPODOBNIE TE SAME OBIEKTY

6 i 7 lutego w godzinach wieczornych doszło do niezwykle ciekawej manifestacji obiektów UFO nad miejscowościami Unisław i Gniezno (woj. Kujawsko-Pomorskie). Były to jasne pomarańczowe kule światła, które wykonywały dziwne ewolucje na niebie, a nawet „wlatywały jedna w drugą”. czytaj dalej

zobacz archiwum...

  www.nautilus.org.pl    English version    Kanał RSS

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.