startUFO -TEMATY
Wt, 5 mar 2019 08:55 | Czytany: 136x | Komentarzy: 0

NASA O UFO - HIPOTEZA O ŻYCIU WE WSZECHŚWIECIE STAJE SIĘ OCZYWISTA

     

Coraz większa liczba naukowców na pytanie czy istnieje życie pozaziemskie odpowiada jak profesor Jeremy Drake (amerykański astronom z Harvard-Smithsonian Center for Astrophysics), że pytanie nie brzmi już "Czy?" ale "Kiedy?" i "Gdzie?".


Do tego grona zaliczają się coraz częściej przedstawiciele największej na świecie instytucji zajmującej się badaniem kosmosu - NASA.

Od 1543 roku kiedy to Mikołaj Kopernik wydał rewolucyjne dzieło "O obrotach ciał niebieskich", wiemy, że Ziemia nie jest centralnym punktem Wszechświata,a od 1992 roku kiedy to Aleksander Wolszczan i Daile Frail ogłosili odkrycie pierwszych planet poza Układem Słonecznym, co chwila dowiadujemy się, że w odległych Galaktykach istnieją obiekty, na których panują warunki umożliwiające powstanie życia.

Pomimo tych informacji cały czas kultywujemy przekonanie o własnej wyjątkowości, niepowtarzalności, jednocześnie zdając sobie pomału sprawę, że zdegradowana, zanieczyszczona, przeludniona i targana kryzysami Ziemia nie zniesie więcej ludzkiej obecności, więc trzeba poszukać jakiejś innej planety.

Ale być może życie z innych Galaktyk od zawsze przybywa do nas z Kosmosu w postaci zabójczych wirusów i drobnoustrojów wywołujących np. grypę, SARS, czarną śmierć i inne epidemie.

W sierpniu 2015 roku amerykańscy astrofizycy ogłosili, że we Wszechświecie istnieją liczne "oazy życia". Stanowiłyby one bazę dla mikroorganizmów kolonizujących głównie za pośrednictwem komet i asteroid przestrzeń kosmiczną.
Bardzo możliwe też, że z pyłem, gazem dryfują we Wszechświecie patogeny mogące wywoływać prawdziwe epidemie.
Pewnego dnia z kosmosu na Ziemię może spaść coś znacznie bardziej niebezpiecznego i nie będzie wtedy konieczności szukania nowej planety do zamieszkania przez ludzkość, ponieważ zostaniemy zdziesiątkowani, tak jak to już bywało w naszej historii.

29 grudnia 2012 roku w okolicach miejscowości Polonnaruwa w Sri Lance widziano spadającą z nieba wielką ognistą, pomarańczową kulę. Na miejsce udał się znany brytyjski astronom, astrobiolog i matematyk Chandra Wickramasinghe - wykładowca w Cambridge i dyrektor Centrum Astrobiologii przy University of Birmingham. Profesor opracował kilkadziesiąt lat temu wraz ze zmarłym w 2001 roku brytyjskim astronomem Fredem Hoyle'em  hipotezę panspermii. Według tej teorii życie nie powstało na Ziemi około 3,5 mld lat temu, ale przybyło tutaj z kosmosu za pośrednictwem meteorów i komet, na których materiał genetyczny podróżował sobie pomiędzy różnymi galaktykami, opadając na różne planety. Tę hipotezę potwierdzało według profesora Chandra Wickramasinghe zjawisko z 29 grudnia 2012 roku, bowiem według uczonego, który jak już wspomniałam, udał się na miejsce zdarzenia źródłem zjawiska był meteoryt.


Profesor wraz z grupą współpracowników wykrył na jego powierzchni specyficzną odmianę okrzemek - czyli jednokomórkowych glonów występujących na niemal całej kuli ziemskiej, które bez wątpienia zamieszkiwały meteoryt w czasie, kiedy jeszcze dryfował w przestrzeni kosmicznej.

Dalsze analizy laboratoryjne ujawniły, że ta dziwna skała była także nośnikiem tajemniczych komórek, zdradzających niesłychane podobieństwo do czegoś, co 11 lat wcześniej spadło wraz z czerwonym deszczem w prowincji Kerala w Indiach.
Warto przypomnieć tutaj te wydarzenie, które rozpoczęło się jak zeznawała miejscowa ludność od potężnego huku, następnie pojawił się jasny błysk, z drzew spadły suche liście, a następnie spadł czerwony deszcz. Działo się to 25 lipca 2001 roku i trwało około 20 minut, w różnych częściach stanu opady występowały w ciągu kilku następnych dni, a ostatni raz zjawisko miało miejsce 23 września 2001 roku. Pobrano próbki, które zostały przebadane najpierw w ośrodku naukowym Thiruvanathapuram, a następnie przez innych naukowców w różnych ośrodkach naukowych na świecie.

Czerwony deszcz zawierał komórki, w których tętniło życie. Były to nieznane czerwone komórki o kulistym kształcie z wgłębieniem w środku - wyglądały jak czerwone krwinki i bardzo możliwe, że te tajemnicze komórki przybyły z kosmosu.
O czerwonych deszczach poprzedzających zarazy i epidemie wiele razy wspominano w źródłach historycznych.
Profesor Chandra Wickramasinghe doszedł do wniosku, że wokół Ziemi krążą mikroorganizmy i wirusy niebezpieczne dla nas, co zostało przez niego opisane już w 1979 roku w książce "Choroby z kosmosu".
Epidemie i pandemie nowych chorób zarówno w przeszłości jak i obecnie pojawiają się nagle i rozprzestrzeniają się z ogromną łatwością.

Fale grypy z lat 1889-90 czy 1918-20 przetoczyły się przez świat w ciągu kilku tygodni, a w czasach przed pojawieniem się masowej komunikacji lotniczej było to raczej niemożliwe.

Sugeruje to, że w tych przypadkach mogło dojść do "inwazji z kosmosu". Podczas słynnej pandemii Hiszpanki (1918-20) zachorowania pojawiły się tego samego dnia w Bostonie i Bombaju - oddalone od siebie o 12 tys. kilometrów.
Natomiast w 1948 roku podczas epidemii grypy zachorowali sardyńscy pasterze nie mający przez długi czas z nikim kontaktu. Winny być może był pył kosmiczny.


William Branley autor książki "Bogowie Edenu" z 1989 roku zgadza się, że zarazy przybywają na Ziemię z kosmosu, ale twierdzi, że stoją za tym tzw. "siewcy epidemii", którzy w ten sposób kontrolują nadmierny wzrost ludzkiej populacji.
W historii ludzkości możemy wymienić kilka takich przypadków.

W roku 1374  przyszła do Europy z Azji a dokładnie z Chin największa epidemia w  dziejach ludzkości zwana Czarną Śmiercią. W ciągu 5 lat uśmierciła ponad 100 mln ludzi. W ten sposób ubyła 1/3 populacji starego kontynentu. Przyjście plagi poprzedzały dziwne zjawiska astrologiczne, opisywano również dziwną mgłę niosącą zarazę.

W VI wieku za czasów Justyniana w latach 540-549 nawiedziła Europę dżuma płucna, jej również towarzyszyły niezwykłe zjawiska na niebie.
Według historyka Grzegorza z Tour przed wybuchem epidemii wokół słońca ukazały się 3 lub 4 jasne światła, niebo stanęło w ogniu i krew lała się z nieba  (podobnie jak w miejscowości Kerala w 2001 roku). Widziano nad Rzymem olbrzymiego ptaka z brązu, który przeleciał w kierunku morza, a zaraz potem nastąpił gwałtowny wybuch plagi.

W rejonie Avion we Francji powierzchnia ziemi w nocy była jasno oświetlona jak w dzień, pojawiła się śmierdząca mgła po ukazaniu się na niebie jasnych świateł.
W kronikach z tamtych czasów pojawiają się określenia na opisanie niezwykłych zjawisk na niebie takie jak światła, komety, słupy światła, statki z brązu, mgły. Bardzo wiele zjawisk nazywano najczęściej "kometami", które zawsze wiązano z nadejściem zarazy.

Johannes Nohl w książce z 1926 "The black death. A chronicle of the Plauge" opisuje, że na przestrzeni lat 1500-1548 widziano 26 "komet", w latach 1556-1597 - 16 obserwacji, 1618 - 9 obserwacji i zawsze ludzie dostrzegali związek pomiędzy pojawieniem się "komet" a kolejnymi wybuchami epidemii.

W roku 1606 widziano "komety", po których wybuchła zaraza. W Turyngii zmarło 37 000 tys. ludzi a w Niderlandach 46 415 tys.


Widywano też w roku 1559 w Niemczech, a w 1572 na Węgrzech tzw. Kosiarzy. Opisywano ich jako na czarno ubrane postaci, które w rękach trzymały długie kosy, z których wydobywał się pył, a potem nadchodziła zaraza.
W roku 1854 na pokładzie statku HMS Britannia płynącego po Morzu Czarnym wybuchła cholera. Oficerowie i marynarze twierdzili, że przed wybuchem epidemii z morza podniósł się czarny opar, który przeszedł nad statkiem, zaraz potem pojawił się pierwszy przypadek choroby.

Takie same doniesienia znajdziemy przed wybuchem epidemii cholery w 1832 oraz w latach 1848-1849 w Anglii.
Również w starożytności opisywano dziwne zjawiska na niebie jak złote tarcze, bezgłowe potwory, po których następowały epidemie.

Działo się tak np. w Grecji w 430 p.n.e. podczas wojny Aten ze Spartą. Na miasto spadła tzw. Plaga Ateńska, gdzie ludzie odczuwali ogromne pragnienie, mieli wymioty, biegunki i czarne palce. Podobne opisy znajdujemy w Biblii, gdzie wspomina się o zarazie, którą Jehowy karał ludzi za uczynione zło.

W bliższych nam czasach należy wspomnieć epidemię Hiszpanki, która co ciekawe wybuchła rok po słynnych objawieniach w Fatimie i tzw. cudzie słońca z dnia 13.10.1917 roku. Wtedy na niebie po nagłym końcu opadu deszczu zza chmur wyszło słońce przypominające srebrny dysk, na który można było patrzeć bez bólu.

Nagle "słońce" zaczęło kręcić się wokół własnej osi przybierając wszystkie kolory tęczy. Następnie przypominając kulę ognia zaczęło spadać w dół. Ludzie obserwujący to zjawisko zauważyli, że ich mokre ubrania stały się suche. Po kilku miesiącach wybuchła pandemia, która w ciągu 12 miesięcy w latach 1918-19 przetoczyła się przez Europę, Azję, Afrykę i Amerykę Pn.
Zmarło na nią około 100 mln ludzi, a zachorowało około 500 mln, co stanowiło 1/3 populacji świata.

Hiszpanka była pierwszą pandemią od czasów "czarnej śmierci "(1347-1350) o tak wysokiej śmiertelności. Umierali przede wszystkim młodzi ludzie w wieku 20-40 lat. Przypomnę tylko, że choroba pojawiła się w tym samym dniu w Bostonie i oddalonym o 12 tys km Bombaju.

15 września 2007 roku w Carancas w Peru na niebie pojawiła się ognista kula i rozległ się głośny wybuch. Krótko po tym zdarzeniu zanotowano falę zachorowań z nieznanych przyczyn. Pojawiły się zmiany skórne, nudności, bóle głowy, biegunki. Zmarło też wiele zwierząt.

Podobna sytuacja wydarzyła się 23 stycznia 1974 roku w górach Berwyn w Walii. Po godzinie 20.30 ludzie zauważyli na niebie dziwne światła. Jedno spoczywało na stoku Cader. Potem nastąpił potężny huk i zatrzęsła się ziemia. Zauważono też tajemniczą białą łunę, która znikła po krótkim czasie, a także jak zeznała miejscowa pielęgniarka Pat Evans widoczna była wielka jasna kula, która pulsowała i zmieniała barwy z czerwonej na żółtą i białą. Obok niej widać było też inne"światełka".
Na miejscu szybko pojawiło się wojsko, które pozostało tam przez kilka dni. O sprawie pisano nie tylko w lokalnej walijskiej prasie, ale także wspominał o tym The Guardian i The Times.

Jeden z miejscowych farmerów Williams opisał obiekt, który widział jak zbliża się do góry, że wyglądał jak autobus (podobnie jak opis z Emilcina). Krótko po tym wydarzeniu wybuchła fala zachorowań na białaczkę wśród okolicznych dzieci.

Wracając do meteorytów, to jednym z najsłynniejszych jest tzw. meteoryt marsjański ALH84001. Został on znaleziony 27 grudnia 1984 roku na Ziemi Wiktorii, a stał się głośny w środkach masowego przekazu, kiedy to 6 sierpnia 1996 roku na łamach "Science" dr David Mckay z NASA opisał, że możliwe są ślady marsjańskiego życia w tym meteorycie. Od tego momentu zaczęto szeroko dyskutować o szansach istnienia życia na Marsie.


Inny naukowiec twierdzący, że życie nie jest ograniczone do planety Ziemia, to astrobiolog Richard Hoover z NASA, który natrafił w trzech meteorach na skamieniałe mikroorganizmy podobne do bakterii, nazwał je rdzennymi skamielinami. Powstały one poza Ziemią. Wyniki swoich badań opublikował 4 marca 2011 roku twierdząc, że życie jest szerzej rozpowszechnione w Kosmosie. Wspomniany już przeze mnie astrobiolog Chandra Wickramasinghe, który wraz ze swoim zespołem zbadał szczątki meteorytu, który rozbił się 29 grudnia 2012 roku na Sri Lance, napisał w obszernym artykule" Skamieniałe okrzemki w nowym węglowym meteorycie", że są to dowody potwierdzające istnienie pozaziemskiego życia we Wszechświecie.

Reakcja na te rewelacje niektórych naukowców jest sceptyczna, ale dzięki takim nieortodoksyjnym pomysłom inspiruje to innych do nowych badań i wytrąca z dobrego samopoczucia naukowców głoszących koncepcje znacznie bezpieczniejsze i łatwiejsze do eksperymentalnego sprawdzenia. Jeżeli założymy, że hipoteza panspermii opracowana przez Chandra Wickramasinghe jest prawdziwa, to należy się zastanowić, czy jest ona przypadkowa, czy też kierowana przez inteligentne istoty?

Mogłyby One w ten sposób sprawdzić, jak reagują różne organizmy w naszej atmosferze, lub też powodowałyby takie zjawiska, by sprawdzić naszą reakcję, czy też regulowałyby w ten sposób nadmierne przeludnienie.

Cały czas My poszukujemy inteligentnego życia we Wszechświecie. Zajmuje się tym między innymi program SETI, którego celem jest poszukiwanie w kosmicznym szumie radiowym sygnałów od pozaziemskich cywilizacji. Jednym z naukowców wspierających projekt SETI był nieżyjący już amerykański astronom i astrofizyk - pionier w dziedzinie egzobiologi Carl Sagan.
Napisał wiele książek popularnonaukowych, na podstawie jego powieści "Contact" powstał film o tym samym tytule z Jodie Foster w roli głównej.

Jego imię nosi planetoida 2709 Sagan, oraz krater marsjański, a także lądownik Mars Pathfinder (1997) "Carl Sagan Memorial Station". Współpracował on również z NASA, które poszukuje śladów życia w kosmosie za pomocą teleskopów i sąd kosmicznych. Cztery sondy kosmiczne poniosły przesłanie o nas w kosmos -w 1972 roku na sondach Pionier 10 i 11 umieszczono aluminiowe płytki o wymiarach 15 na 23 cm pokryte cienką warstwą złota. Zostały zaprojektowane w 1971 roku przez właśnie Carla Sagana i Franka Drake'a .


Na płytkach wygrawerowano na tle sondy Pioneer obraz kobiety i mężczyzny, schemat sondy, rysunek dwóch atomów wodoru w stanach antyrównoległym i równoległym, schemat Układu Słonecznego wraz z trajektorią lotu sondy, przy planetach podano odległość od słońca, relatywną pozycję słońca w Galaktyce w stosunku do 14 wybranych pulsarów.
W 1977 roku wystrzelono sondy Voyager 1 i Voyager 2, na których NASA umieściła wykonany z miedzi, pozłacany 12-calowy dysk o nazwie Voyager Golden Record. Wyboru tego, co znalazło się na dysku, dokonał zespół pod kierownictwem Carla Sagana.

Na tym dysku znajdują się naturalne odgłosy jak wiatr, fale, szum drzew, śpiew ptaków, odgłosy wielorybów i innych zwierząt, 116 zdjęć i ilustracji przedstawiających równania matematyczne i fizyczne, obiekty Układu Słonecznego, obraz spirali DNA, wizerunki człowieka, zwierząt oraz roślin. Znajdują się tam również próbki języków spotykanych na Ziemi - jest ich 55 oraz esperanto. Umieszczono także utwory Bacha, Mozarta, Strawińskiego i Chucka Berry'ego. Dołączono wiadomości od ówczesnego prezydenta USA Jimmy'ego Cartera i sekretarza generalnego ONZ Kurta Waldheima.

Nasza Galaktyka istnieje około 13 mld lat i nie wydaje się konstatacją nadmiernie ekscentryczną, że jest to czas w zupełności wystarczający, by na niektórych planetach powstało życie i żeby wskutek tego rozwinęły się na nich różne cywilizacje.
Przykładem może być tutaj gwiazda KIC 8462852 - dzieli nas od niej 1500 lat świetlnych, a więc obraz wyświetleń, które obserwujemy za pomocą teleskopu z tej gwiazdy pochodzi właśnie sprzed 1500 lat. Świeci ona w sposób zaskakująco nieregularny. Wszystkie inne gwiazdy obserwowane z wykorzystaniem teleskopu Keplera zaciemniają się i rozjaśniają z matematycznie opisywaną cyklicznością - a ona jedna nie.


Niektórzy naukowcy jak profesor Jason Wright z University of Pennsylvania twierdzą, że stoją za tym przedstawiciele obcej cywilizacji. Do takiego wniosku skłania się również amerykańska astronomka Tabetha Boyajian z Yale University, która przed trzema laty pierwsza zwróciła uwagę na dziwne zachowanie tej gwiazdy i nie potrafiła znaleźć żadnego innego naturalnego wytłumaczenia tej dziwacznej anomalii.

Nieregularności światła biorą się według tych naukowców z działań wysoko zaawansowanej technologicznie cywilizacji, a ściślej mówiąc z ogromnych paneli do pozyskiwania energii słonecznej, którymi ta cywilizacja zabudowała wspomnianą gwiazdę. Dzięki temu przedstawiciele tej cywilizacji nie muszą martwić się o prąd.
Odpowiada to tezie, którą sformułował fizyk angielskiego pochodzenia Freeman Dyson. Sformułował on prawo, w myśl którego każda zaawansowana technologicznie cywilizacja staje się na pewnym etapie zdolna do pozyskiwania energii wprost z gwiazdy stanowiącej centrum układu planetarnego, w którym się ona znajduje. Przedstawił też szczegółowy projekt paneli, za pomocą których można taki plan zrealizować.

Wracając na koniec do słów przytoczonych na samym początku profesora Jeremy'ego Drake - niedługo nastąpi przewrót porównywalny do kopernikańskiego i nastąpi kontakt z życiem pozaziemskim. Istnieje już dziedzina zwana egzopolityką, która zajmuje się zmianą świadomości wobec fenomenu UFO.

Na kontakt jesteśmy już raczej gotowi, co innego na spotkanie..., w każdym razie jeżeli nie zmienimy długofalowo swojej polityki wobec środowiska naturalnego zafundujemy sobie spektakularne zakończenie naszej bytności na tej planecie, a co za tym idzie nie będziemy w stanie wejść w bezpośredni kontakt z innym życiem i nie zdążymy też przeprowadzić się na drugą Ziemię.

Możemy przytoczyć też na koniec słowa Carla Sagana, który ostrzegał w ostatnim swoim wywiadzie "Stworzyliśmy społeczeństwo oparte na naukach ścisłych i technologii, w których większość nie ma pojęcia o naukach ścisłych i technologii. Mieszanka niewiedzy i potęgi wcześniej, czy później wybuchnie nam w twarz".


Autor: Beata Dąbek



     

Komentarze (0)
Nie ma jeszcze komentarzy do tej treści.
* Informujemy, iż treści zamieszczane w komentarzach, lub innych rubrykach, w których internauta może dodać swój wpis nie są stanowiskiem Fundacji Nautilus i nie stanowią one odzwierciedlenia naszych poglądów, upodobań bądź sympatii. Fundacja Nautilus nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez Użytkowników.

Nick / imię i nazwisko

Email

Treść komentarza:

Zabezpieczenie przeciw-spamowe

Ilość UFO na obrazie




* Publikując komentarz oświadczasz, iż zapoznałeś się oraz akceptujesz regulamin naszej strony.

poprzednie wiadomości:

UFO - TEMATY

Pt, 1 mar 2019 16:50

KOLEJNA INTRYGUJĄCA CECHA UFO – NIEZIDENTYFIKOWANE OBIEKTY LATAJĄCE POTRAFIĄ BYĆ PÓŁPRZEZROCZYSTE

Na naszą skrzynkę e-mailową przyszedł ciekawy opis obserwacji UFO z 1986 roku. W Śremie dwóch chłopców bawiło się przerzucając piłeczkę nad małym blokiem. W pewnym momencie jeden z nich zauważył potężny obiekt w kształcie trójkąta. Miał on jedną bardzo osobliwą cechę: obiekt wydawał się być półprzezroczysty, po czym po prostu zniknął. czytaj dalej

Pon, 25 luty 2019 09:16

WSZYSCY ZNAJĄ SŁYNNEGO ‘LUDZIKA FIRMY MICHELLIN’ – POWSTAŁ ON NA BAZIE OPISU SPOTKANIA Z UFO

Jest symbolem firmy Michellin – światowego giganta w produkcji opon. Nie są znane dokładnie kulisy powstania tego symbolu, ale wiele osób podejrzewa, że inspiracją było Bliskie Spotkanie Trzeciego Stopnia z UFO. czytaj dalej

Pon, 18 luty 2019 08:36

NIEZNANY INCYDENT Z CZASÓW II WOJNY ŚWIATOWEJ – SAMOLOT RAF PILOTOWANY PRZEZ ROMANA SOBIŃSKIEGO OSTRZELAŁ UFO W KSZTAŁCIE DYSKU

„Strzelec pokładowy zakomunikował mu, że leci za nimi świetlisty dysk w kolorze pomarańczowym. […] Sobiński rozkazał strzelcowi otworzyć ogień: wydawało się, że wiele pocisków trafiło w dysk, ale bez skutku” – to fragment relacji o spotkaniu z latającym dyskiem samolotu B-24 Liberator, za którego sterami siedział 26-letni pilot Roman Sobiński. czytaj dalej

Sob, 2 luty 2019 07:24

Amerykański program badania UFO - ten projekt nadal istnieje

W latach 2008-2011 Kongres Stanów Zjednoczonych przekazywał co roku po 22 mln dol. na projekt o nazwie Advanced Aerospace Threat Identification Program. Jego zadaniem było badanie niezidentyfikowanych obiektów latających oraz niewyjaśnionych zjawisk powietrznych. czytaj dalej

Pt, 18 sty 2019 06:56

Asteroida Oumuamua jest postrzegana jako statek rozpoznawczy obcych

Żydzi straszą największą w historii katastrofą. Odkryta Asteroida jest statkiem UFO? czytaj dalej

Sob, 22 gru 2018 09:29

DRONY, DRONY, DRONY… OD 2-3 LAT DLA LUDZI KAŻDY NIEZIDENTYFIKOWANY OBIEKT LATAJĄCY TO DRON!

Kiedyś zjawisko UFO wyjaśniano mówiąc „to balony”, ale teraz wszystko ma wyjaśnić słowo „dron”. Czy na pewno? Warto zobaczyć tego „drona”, który sparaliżował lotnisko Gatwick (Wielka Brytania) 12 grudnia 2018. czytaj dalej

zobacz archiwum...

  www.nautilus.org.pl    English version    Kanał RSS

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.