startEmilcin 24
Pt, 3 cze 2011 06:13 | Czytany: 9211x | Komentarzy: 4

Jego postać wśród pasjonatów UFO budzi emocje graniczące z szaleństwem.

     

 

Dla osób interesujących się zjawiskiem UFO ta postać jest znakomicie znana. To najsłynniejszy ze wszystkich ludzi, którzy przyznają się do stałego kontaktu z UFO. Dlaczego? Odpowiedź jest bardzo krótka: posiadane przez niego zdjęcia i filmy.

 

Najpierw jednak w kilku słowach przypomnijmy, kim jest ten człowiek.

 

Kim jest Billy Meier?

"Billy" Eduard Albert Meier urodził się w Bülach w Szwajcarii drugiego lutego 1937 roku. Wykonywał szereg zawodów, dużo jeździł po świecie. W wypadku stracił rękę i od tego czasu prowadzi osiadłe życie w małej szwajcarskiej mieścinie otrzymując rentę. Meier twierdzi, że przez kilkadziesiąt lat utrzymywał serię fizycznych (spotykał się z tymi istotami i bywał na pokładzie ich statków) i telepatycznych kontaktów z istotami pozaziemskimi które twierdzą, że pochodzą z gromady gwiazd zwanych Plejadami.

Z czasem przyznał, że jest kimś w rodzaju posłannika Plejadian z planety Erra, którzy w ten sposób przekazują ludzkości ostrzeżenia i rady dotyczące przyszłości.

Kontakty Billy'ego z istotami pozaziemskimi zaczęły się w wieku pięciu lat gdy został przygotowany na pracę swojego życia poprzez nauki istoty z Plejad, która nosiła imię Sfath. Asket, druga osoba kontaktowa Billy'ego kontynuowała jego kształcenie przez kolejne jedenaście lat, prowadząc go przez wiele krajów na Ziemi by uczyć o ziemskich wierzeniach i kulturach.

/tu ważna uwaga – Meier twierdzi, że obcy z Plejad wyglądają jak ludzie. Są tylko odrobinę wyżsi.../

28 stycznia 1975 roku, zaczął on serię ponad stu kontaktów z Semjase, kobietą z Plejad. W czasie kilku kontaktów Billy'emu pozwolono sfotografować jej statek kosmiczny w czasie manewrów w powietrzu. Zrobił on ponad tysiąc najwyraźniejszych fotografii dyskoidanych UFO, jakie do tej pory kiedykolwiek widziano.

Jego rozmowy w czasie kontaktów zostały zapisane słowo po słowie i zawierają wiele interesujących faktów dotyczących ziemskiej historii, humanistyki, nauk ścisłych i duchowych. Według ostatnich informacji kontakty Billy Meiera trwają dalej. Postaramy się napisać coś „większego” na temat tego przypadku, ale już teraz warto w skrócie przedstawić kilka wybranych tez z tego, co składa się na przekaz Plejadian, jeżeli oczywiście wierzymy Meierowi.


Według Meiera Plejadianie nie chcą objawić się ludzkości, gdyż obawiają się reakcji przeróżnych grup religijnych, co mogłoby doprowadzić do wojny na skalę globalną. Ostrzegają przed tragicznym w skutkach wydobywaniem ropy naftowej i niepowstrzymanym pędzie ludzkości do przeludnienia, co doprowadzi do prawdziwej tragedii ze względu na ograniczone zasoby naszej planety.

Meier mówi także o tym, że Plejadianie nie uciekają od spraw religijnych. Mówią o energii przenikającej każdą cząstkę materii we wszechświecie, która to energia nie została jeszcze poznana przez ludzkość. Utrzymują także, że istnieje reinkarnacja, czyli wędrówka dusz, które po śmierci ciała fizycznego ponownie wcielają się w nowe ciała. Owa wędrówka nie obejmuje tylko jednej planety, ale także inne światy. Oznacza to, że na ziemi żyje wiele osób, które są nieświadome tego, że kiedyś żyły na obcych planetach w światach zarówno bardzo prymitywnych, jak i bardziej rozwiniętych od naszego. Taką osobą ma być także sam „łącznik”, Billy Meier.

Na temat jego osoby powstało kilka książek i naprawdę trudno jest ocenić tę postać krótkim tekstem na stronach Fundacji Nautilus. Powstał także film o Billym Meirze, który nosi tytuł „The Silent Revolution of Truth”. 

 

 

 

W filmie wielokrotnie pada takie zdanie:

Jest tylko jedna możliwość. Albo jest to największe oszustwo wszechczasów, albo najważniejsza historia w dziejach ludzkości”. I trudno się z tym nie zgodzić. Sprawa nabrała rozgłosu światowego ze względu na zdjęcia UFO, które swoją jakością przyćmiło wszystko, co do tej pory znali pasjonaci zjawiska. Oto kilka wybranych przykładów pochodzących z archiwum Billy Meiera.

 

No i filmy. Na portalu youtube.com jest wiele fragmentów z biblioteki Meiera, Oto kilka z nich. Zacznijmy od wywiadu z Meierem, oto jego mały fragment:

 

 

A to wybrane filmy pokazujące obiekty UFO, które sfilmował Meier.

 

Pozostaje sprawa tego, czy sprawa Meiera jest prawdziwa, czy też nie. Jeden z naszych oficerów pokładowych zdecydował się odpowiedzieć na kilka pytań dotyczących tego przypadku. Ten wywiad pozwoli Wam choć trochę wyrobić sobie zdanie na ten temat.


Czy wierzysz w sprawę Billego Meiera?

Tak, mówię tylko i wyłącznie w moim imieniu, a nie Fundacji czy nawet ludzi od nas, którzy się zajmują UFO... Wierzę mu.

Dlaczego? Przecież ta sprawa została nazwana oszustwem przez wielu najsłynniejszych światowych badaczy UFO. Podobno były jakieś modele latających talerzy, no i zeznania jego byłej żony, która zdemaskowała...

Pozwól, że odpowiem trochę przewrotnie na Twoje pytanie... Aby poznać wszystkie szczegóły historii Meiera, warto spojrzeć na to, co mieliśmy okazję obserwować w związku z historiami, które trafiły na pokład Nautilusa. Powiedz, która historia związana ze zdjęciami UFO jest Twoim zdaniem najlepiej zbadana i najbardziej wiarygodna?

Z tych, które miałem okazję samemu badać?

Tak.

No to Zdany i długo, długo nic... potem pewnie ta seria zdjęć z Warszawy...

A właśnie, Zdany. Oceniamy, że w Polsce jest kilka tysięcy osób przyznających się do tego, że zajmuje się badaniem zjawiska UFO. Prowadzą oni przeróżne portale internetowe, mają własne programy telewizyjne i radiowe. Nie można tego wykluczyć, że oni mają bardziej wiarygodne, lepiej zbadane, bardziej efektowne i wyraźne zdjęcia UFO, które kiedyś tam poznamy. My prowadząc przez tyle lat naszą skromną działalność bez chwili zawahania wskażemy Zdany jako historię, która jest absolutnie „Top over the Top” jak mawiają Brytyjczycy, która wyrasta ponad wszystko, z czym się spotkaliśmy i co mieliśmy okazję zbadać osobiście. Tymczasem czytając niektóre teksty na temat Zdanów przecieraliśmy oczy ze zdumienia... Historia o Zdanach pokazała, że nazwanie niektórych „znawców tematu” skończonymi głąbami to nie jest żadne obrażanie kogoś, ale zwykła diagnoza...

Tak, to było niesłychane, jakie głupoty można wypisywać nie rozmawiając ani razu ze świadkiem czy nawet nie będąc na miejscu zdarzenia... No dobrze, na świecie jest pełno głupoli, ale... czy myślisz, że w sprawie Meiera jest podobnie?

Nie o to chodzi. Ja Ci tylko pokazuję, że nawet w wydawać by się mogło najbardziej wiarygodnej sprawie zawsze znajdzie się kilku takich, którzy wytupią i wygwiżdżą. I tak naprawdę historia związana ze zdjęciami ze Zdanów była dla nas wielką lekcją związaną z ludzką psychologią, a czasami wręcz psychiatrią... To też jest ważny element w ocenie prawdziwości danego przypadku. Mówiąc w największym skrócie: nie ma znaczenia, co ten czy tamten wykoncypował w swojej pustej łepetynie czy co napisał. Ważne jest to, co samemu można było zweryfikować osobiście. Od sprawy Zdanów nasz dystans do internetu znacznie się zwiększył i poznaliśmy kulisy niektórych demaskujących teorii, jak one powstają, na jakich przesłankach i tak dalej... głupoty wypisywane przez „internetowych znawców Zdanów” nie tylko były obiektem ciągłych żartów na pokładzie Nautilusa, ale także... wiele nas nauczyły. I ta wiedza jest także bardzo przydatna w ocenie innych przypadków, choćby Meiera.

Czy uważasz, że wiele osób kieruje się innymi niż merytoryczne przesłankami w ocenie historii Meiera?

Oczywiście. Podam przykład. Wiele osób zajmujących się badaniem UFO upatrują w tym zjawisku szansę na „zdemaskowanie istnienia Boga”. Są naprawdę psychiatryczne przypadki ludzi, którzy cały czas ględzą o tym, że „Boga nie ma, a wszystkie religie zostały stworzone przez kosmitów”. To często chorzy ludzie, owładnięci prawdziwą antychrześcijańską obsesją... Znam co najmniej jeden przypadek, który kwalifikowałby się do zakładu zamkniętego. Tymczasem Meier mówił o tym, że człowiek ma duszę, która potem przenosi się do innego świata, a następnie z powrotem powraca do świata materii wcielając się w nowe materialne ciało. Taka teoria nie pasowała „ufologicznym świrom ateistom”, którym już tylko to wystarczyło do tego, aby opluć Meiera i jego zdjęcia i filmy. Już tylko to, że mówił o reinkarnacji dla wielu było wystarczającą przesłanką do tego, że „łże jak pies”. Dlaczego? Bo Boga nie ma, reinkarnacji nie ma. Oni to wiedzą. Więc jeśli ktoś mówi o tych dwóch rzeczach, to musi być kłamcą i oszustem. Zawsze się wtedy znajdzie kilka tysięcy poszlak wskazujących na to, że jest to oszustwo. Jak się chcę uderzyć psa, to kij się zawsze znajdzie.

Ale oskarżono go o to, że tworzy sektę.

Tak, tak.... jak chce się komuś przyszyć łatę, to najlepiej go nazwać sektą. I po sprawie. To jest sprawdzona metoda małych, zawistnych ludzi i naprawdę nie poświęcajmy jej wiele miejsca. To nie jest argument.

Ale Meier sprzedaje książki, filmy. Czy to jest w porządku?

Dobrze, ale z drugiej strony co ma robić? Rozdawać te filmy? Nie wygrał majątku w lotto, o ile wiem i tak głównie żyje z renty. On w pewien sposób traktuje swoją działalność jako pewne zadanie uświadamiania ludzi o tym, że nie są sami we wszechświecie. Jak ma to inaczej robić? Jeździć po świecie, zatrzymywać się na dużych placach w wielkich miastach i przez megafon mówić „Ludzie, nie jesteśmy sami... Są jeszcze ludzie z Plejad!”? Absurd. Robi to tak, jak robi. Może źle, może nieudacznie, może czasami powie słowo za dużo... Ale to robi. I to od wielu lat, a pamiętaj, że ocena człowieka czy jakiegokolwiek zjawiska jest możliwa dopiero na przestrzeni wielu lat. Wszelkie „oszustwa i podwórkowe zagrywki” mają krótki żywot. Dwa, trzy lata, a potem wszystko zdycha... Meier jest konsekwetny od prawie 40 lat. To naprawdę daje do myślenia.

Ktoś powie „na UFO się dorobił”. I co ty na to?

Tak mogą mówić skończone matoły, które nie mają pojęcia, co to znaczy prowadzić działalność publiczną i mówić o UFO. Na tym można tylko tracić i Meier miał kilka razy chwile, kiedy mówił „dość”. Chciał wszystko rzucić i zaprzestać wszelkich kontaktów z mediami, gdyż z roku na rok żyło mu się coraz gorzej. Do jego domu przyjeżdżały przeróżne UFO-świry z całego świata, które oczywiście chciały się spotkać z Plejadianami i – autentyk – „przelecieć się spodkiem”. Przyjaciele Meiera stworzyli z czasem coś w rodzaju bariery, żeby odgrodzić Meiera od tego towarzystwa... Co się wtedy stało? Zostali nazwani sektą. Znam tę historię, bo mam bliski kontakt z jedną z osób z kręgu Meiera. Ludzie nie zdają sobie sprawy oceniając daną historię, jakie ona zawiera elementy, jak różne są aspekty oceny takiego przypadku...

Znaleziono u niego modele latających spodków. Słyszałeś o tym? To podobno zdemaskowało oszustwa...

Wiesz, to jest prawda. Ale tylko częściowo. To jest tak jak w tym dowcipie o tym, że w Moskwie na Placu Czerwonym rozdają luksusowe samochody. I jest prawda jak najbardziej, ale... Nie w Moskwie, tylko w Petersburgu, nie na Placu Czerwonym, tylko na prospekcie Puszkina, nie luksusowa ale używane, nie samochody a rowery, i nie rozdają, ale kradną. Poza tym informacja jest prawdziwa... /śmiech/

Więc jak to było z tymi modelami latających spodków?

Meier próbował wykonać zdjęcia latających obiektów UFO w nadziei wykazania, że takich zdjęć zrobić się nie da. Tak dobrych zdjęć jak te, które pokazywał jako prawdziwe zdjęcia UFO... Przyznawał się do tego wielokrotnie, mówił o tym w wywiadach. Ludzie z jego bliskiego kręgu także wspominali o tym. W czasach, kiedy jeszcze nie był tak znany, do jego domu mógł wejść każdy. Kiedyś przyjechał ktoś, kto był takim typowym przypadkiem człowieka wierzącego w UFO i ogarniętego obsesją walki z religiami.... On będąc w jego domu zauważył model takiego spodka, wykradł go i zaniósł do mediów triumfując, że oto ma dowód na to, że Meier to krętacz i oszust. Ten człowiek jechał do Meiera z nastawieniem, że musi go zdemaskować. Na przestrzeni ostatnich 30 lat było kilka takich osób, które upatrywały szansy ośmieszenia Meiera w pokazywaniu na siłę, że „takie zdjęcia da się zrobić”. Tak, jakby to rozstrzygało wszystko... Głupoty się nie sieje, sama się rodzi.

A sprawa jego byłej żony? Podobno poszła do prasy opowiadając, że Meier to oszust...

Słyszałem o tym, ale nie znam szczegółów. Może tak było, może nie – po prostu gdzieś ktoś mi o tym powiedział, a sam nie znam szczegółów. Wiem, że jeszcze w latach 80-tych jego była żona była często nagabywana przez dziennikarzy do wypowiadania się na temat kontaktów z UFO jej męża. Wtedy chętnie mówiła o swoich obserwacjach UFO nad domem, jej dzieci wykonywały rysunki obiektów... W tej sprawie mogą też wchodzić w grę sprawy męsko-damskie, które czasami sprawiają, że jedna lub druga strona chce się zemścić i wtedy... ale nie chcę się na ten temat wypowiadać. Warto jednak wrócić do tego twierdzenia, które już padło w tej rozmowie. Wierz tylko w to, co możesz zweryfikować sam.

Co masz na myśli?

Nasz znakomity kolega z pokładu Nautilusa był u Meiera. Przebywając w Szwajcarii zrobił ciekawy eksperyment. Zaczął chodzić po zagrodach byłych sąsiadów Meiera, który kiedyś mieszkał w miejscowości Hinwil. Farmerzy z tych gospodarstw, uczciwi do bólu Szwajcarzy, których trudno posądzać o fantazję i chęć uczynienia z Hinwil dziwowiska mówili: „Meier? To dziwak, z jakąś taką grupą ludzi wokół siebie... odludek. Ale trzeba przyznać, że coś tam do niego przylatywało. Te światła to nie tylko ja widziałem, ale inni też...”. To ważne relacje w sprawie Meiera, których trudno uznać za nieistotne przy ocenie jego prawdziwości.

A więc wierzysz mu?

Powiem inaczej. Nie widziałem obiektów, które opisuje Meier i które są na jego filmach czy zdjęciach. Nie widziałem także na oczy Antarktydy, ale przecież wiem, że istnieje. Nie jest wcale prawdą, że wierzyć można tylko w to, co „gały widziały”, bo w każdej sprawie liczy się kontekst. Pisał o tym w jednym z tekstów na naszych stronach ktoś, już nie pamiętam w którym tekście... Podsumowując – sprawa Billy Meiera wcale nie jest zamknięta. Można w nią nie wierzyć, ale warto ją znać. Jego historia trwa i myślę, że niedługo opublikujemy ciekawy tekst na temat najnowszych informacji od tego szwajcarskiego farmera. Mówi ostatnio coraz ciekawsze rzeczy...

 

 

 

 

 

 

 

 

I Jeszcze ciekawostka: można zadawać Meierowi pytania. Napisał o tym jeden z naszych czytelników.

 

 

To: nautilus@nautilus.org.pl

Subject: Re: Bardzo ciekawy link

 

Witam serdecznie.

Z czystej ciekawości zadałem pytanie na temat Apollo 20 organizacji B.Meiera - FIGU.

Założyli nowe medium co i Wam polecam mianowicie: pytania od forumowiczów na sekretarkę a odpowiedzi audio online lub jako podcast do ściągania jako mp3. oto link :

http://www.figu.org/ch/verein/figu-audio/figu-audio-nr-8

Podzielę się tym co odpowiedzą.



     

Komentarze (4)
Poniżej znajduje się lista komentarzy.

Nie, 25 wrz 2011 13:15 | brak oceny

jkk | Gość

Billy Meier urodził się TRZECIEGO lutego 1937 roku i nie mieszka w mieścinie ale na wsi.

Dziękujemy za ocenę.

Nie, 5 cze 2011 15:27 | brak oceny

Scptk | Gość

Ukazał się Nowy film "rzekomego" Plejadanina Alaye Warto obejżeć! link http://www.youtube.com/user/777ALAJE p.s. Przydałoby się tłumaczenie na j.polski..

Dziękujemy za ocenę.

Sob, 4 cze 2011 23:20 | brak oceny

Joanna | Gość

Nie odnosząc się do tego czy fotografie są prawdziwe czy nie, to wg mnie "przekazy" całkowicie dyskwalifikują wiarygodność "Plejadan".
Jeżeli Meier był od 5 roku życia nawiedzany/uświadamiany, to jak to możliwe że przystąpił do legii cudzoziemskiej?
Jeżeli istotą przekazu "Plejadan" jest pokój, miłość, pomoc innym, ochrona środowiska - to Meier swoje życie powinien poświęcić powyższym celom i obrać zawód który w pełni pozwoliłby mu na przekazywanie tych wartości. Takie też idee powinien zaszczepić u swoich dzieci.
Po co uczył się buddyzmum podróżował po świecie - czyżby nauki "Plejadan" nie wystarczały?
Jak się ma rozmnożenie Meiera do 3 potomków w odniesieniu do postulatu "Plejadan" o konieczności minimalizacji populacji ludzkiej?
Jak się ma równouprawnienie głoszone przez "Plejadan" do poligamii praktykowanej przez nich? Czyżby rozwój duchowo-intelektualny kobiet miał znacznie przewyższać rozwój mężczyzn i kobiety zadowalały się jednym partnerem, w przeciwieństwie do mężczyzn?
Życie Meiera powinno najlepiej świadczyć o tym, jak został "wychowany" przez "Plejadan": tymczasem on wiedzie żywot odludka, który jednocześnie czuje się samotny, a tylko dzięki publikacjom i zdjęciom miał szanse nawiązać jakiekolwiek relacje z ludźmi i stać się KIMŚ, ogłaszając się wybrańcem.
Gdzie jest rzeczywista pomoc ludziom, zwierzętom, gdzie w tym jest miłość, opieka nad innymi, otwarcie na ludzi, na ich troski... Czym są tatuaże na jego rękach - które DZISIAJ są powszechne i normalne ale wiele lat temu raczej ... nie świadczyły o wysokim poziomie rozwoju duchowego, posiadaniu wiedzy i mądrości.
Jeżeli "Plejadanom" faktycznie zależałoby na uwiarygodnieniu Meiera i pomoc ludziom, przez tyle lat daliby się zobaczyć najbliższej rodzinie, sąsiadom. Tymczasem swoją rzekomą ingerencją w ziemskie życie wprowadzili wyłącznie wieloletnie spory o prawdę, a Meierowi dali zarobić :)
Podsumowując o Meierze: chcąc poznać człowieka - trzeba zajrzeć do jego biografii i zobaczyć jakie wiedzie życie...
Podsumowując o "Plejadanach": "po owocach ich poznacie"...

Ktoś tutaj kłamie: albo Meier albo ONI (a może wszyscy razem?)

Rozwiń odpowiedzi (3) Dziękujemy za ocenę.

Nie, 26 sty 2014 00:24 | brak oceny

JOK3R | Gość

Meier do któregoś roku życia żył swobodnie i nie był związany ze swoją "misją", tak więc przygody w stylu wstąpienie do legii cudzoziemskiej są jak najbardziej normalne i wynikają z posiadania wolnej woli przez każdego człowieka i możliwości decydowania o swoim losie. Natomiast w pewnym okresie swojego życia został wprost zapytany, czy chce się podjąć zadania dostarczenia ludzkości pewnej określonej wiedzy, jednocześnie będąc w pełni świadomym wszystkich tego konsekwencji. Równie dobrze mógł się zgodzić, jak i odmówić i wieść spokojne życie na farmie do końca swoich dni, gdyż nikt go do niczego nie zmuszał.

Dziękujemy za ocenę.

Nie, 5 cze 2011 10:29 | brak oceny

Scptk | Gość

Ciekawy punkt widzenia. Moim z kolei zdaniem Meier nie jest żadnym "guru" czy "Mesjaszem" a zwykłym człowiekiem tak jak plejadanie. Popełnia błedy jak każdy człowiek na Ziemi i poza nią "Kto jest bez grzechu niech pierwszy żuci kamieniem". Najważniejsze jest własne doświadczenie wszystkiego a nie tylko poznanie przez nauki. Czy każdy z nas może pracować w zawodzie jaki chce ? Zawód Farmera czyż to nie ekologiczny zawód ? Moim zdaniem "odludek" nie podróżował by po całym świecie , nie źenił by się i nie płodził troje dzieci i wogóle nie miał by przyjaciół. Jest wiele dowodów a i tak nie wszystkim ludziom to wystarcza. Co by zmieniło ujawnienie się najbliższej rodzinie ? Jedynie to że wszyscy byli by posądzeni o zmowę i nic więcej. Co do Meiera ja jakoś nie widzę po nim bogactwa a jego życie jak zaczoł głosić o plejadanch do lekkich nie należy. "Po owocach ich poznacie"- gdzie tu są złe owoce "wydane" przez nich bo ja widzę tylko dobro. Buddyzm a nauki plejadan to praktycznie to samo.

Dziękujemy za ocenę.

Nie, 5 cze 2011 10:29 | brak oceny

Scptk | Gość

Ciekawy punkt widzenia. Moim z kolei zdaniem Meier nie jest żadnym "guru" czy "Mesjaszem" a zwykłym człowiekiem tak jak plejadanie. Popełnia błedy jak każdy człowiek na Ziemi i poza nią "Kto jest bez grzechu niech pierwszy żuci kamieniem". Najważniejsze jest własne doświadczenie wszystkiego a nie tylko poznanie przez nauki. Czy każdy z nas może pracować w zawodzie jaki chce ? Zawód Farmera czyż to nie ekologiczny zawód ? Moim zdaniem "odludek" nie podróżował by po całym świecie , nie źenił by się i nie płodził troje dzieci i wogóle nie miał by przyjaciół. Jest wiele dowodów a i tak nie wszystkim ludziom to wystarcza. Co by zmieniło ujawnienie się najbliższej rodzinie ? Jedynie to że wszyscy byli by posądzeni o zmowę i nic więcej. Co do Meiera ja jakoś nie widzę po nim bogactwa a jego życie jak zaczoł głosić o plejadanch do lekkich nie należy. "Po owocach ich poznacie"- gdzie tu są złe owoce "wydane" przez nich bo ja widzę tylko dobro. Buddyzm a nauki plejadan to praktycznie to samo.

Dziękujemy za ocenę.

Pt, 3 cze 2011 12:32 | brak oceny

Scptk | Gość

Nie znam dobrze angielskiego i czytałem tylko teksty B.Meiera przetłumaczone na j.polski. Jako że interesuję się "sprawami duchowymi" interesowało mnie bardzo to co mówił o Kreacji i Tych reczach duchowych. O dziwo nie znalazłem żadnego zdania które wypowiedział i do którego można było sie przyczepić i "obnażyć fałsz"! Także dla mnie historia prawdziwa.

Rozwiń odpowiedzi (2) Dziękujemy za ocenę.

Pt, 3 cze 2011 16:10 | brak oceny

Darios | Gość

Czytałem sporo o sprawie Meiera i oglądałem bodajże 4 filmy dokumentalne na jego temat . Moim zdaniem sprawa jest autentyczna . Tam są filmy , zdjęcia , wielu świadków , Meier przechodził testy na "wykrywaczu kłamstw". Były tam nawet zdjęcia robione przez 4 różnych fotografów z różnych miejsc . To co mówi na temat tej bezosobowej kreacji i reinkarnacji , to moim zdaniem jedyna sensowna koncepcja życia po śmierci. Ta krytyka religii i ten Talmud Jmmanuel . Powinni w przyszłości koncepcje Meiera wprowadzić do szkół , zamiast tej durnej i ogłupiającej religii rzymsko-katolickiej.

Dziękujemy za ocenę.

Pt, 3 cze 2011 16:10 | brak oceny

Darios | Gość

Czytałem sporo o sprawie Meiera i oglądałem bodajże 4 filmy dokumentalne na jego temat . Moim zdaniem sprawa jest autentyczna . Tam są filmy , zdjęcia , wielu świadków , Meier przechodził testy na "wykrywaczu kłamstw". Były tam nawet zdjęcia robione przez 4 różnych fotografów z różnych miejsc . To co mówi na temat tej bezosobowej kreacji i reinkarnacji , to moim zdaniem jedyna sensowna koncepcja życia po śmierci. Ta krytyka religii i ten Talmud Jmmanuel . Powinni w przyszłości koncepcje Meiera wprowadzić do szkół , zamiast tej durnej i ogłupiającej religii rzymsko-katolickiej.

Dziękujemy za ocenę.

Wyświetl według: Chronologicznie Ocena
w kolejności: rosnąco malejąco

* Informujemy, iż treści zamieszczane w komentarzach, lub innych rubrykach, w których internauta może dodać swój wpis nie są stanowiskiem Fundacji Nautilus i nie stanowią one odzwierciedlenia naszych poglądów, upodobań bądź sympatii. Fundacja Nautilus nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez Użytkowników.

Nick / imię i nazwisko

Email

Treść komentarza:

Zabezpieczenie przeciw-spamowe

Ilość UFO na obrazie




* Publikując komentarz oświadczasz, iż zapoznałeś się oraz akceptujesz regulamin naszej strony.

poprzednie wiadomości:

Emilcin 24

Czw, 2 cze 2011 06:12

Pierwszy miesiąc działalności portalu www.emilcin.com!

Nowe doświadczenie, ciągłe doskonalenie opcji systemu i rosnąca liczba miłośników emilcin.com - oto pierwsze próby podsumowania ostatnich tygodni. czytaj dalej

Czw, 26 maj 2011 07:11

Jak się pisze 'EMILCIN' po... chińsku?

Historia z Emilcina będzie tłumaczona na chiński i japoński. O rolniku Janie Wolskim i małej miejscowości obok Lublina jest coraz głośniej na świecie. czytaj dalej

Pt, 20 maj 2011 12:25

Dostaliśmy wiele dawnych tekstów Zbigniewa Blani-Bolnara o Emilcinie!

Nieznane szczegóły, zapomniane słowa uczestnika najsłynniejszego Bliskiego Spotkania Trzeciego Stopnia w Emilcinie - to wszystko zawierają materiały, które dotały do Fundacji NAUTILUS. czytaj dalej

Śr, 18 maj 2011 11:21

Istoty, które spotkał Jan Wolski wyglądały… trochę inaczej, niż to się powszechnie przyjmuje! Dlaczego? To efekt sprytnego pomysłu Zbigniewa Blani-Bolnara.

Nie tylko nie miały 'znaku na piersiach', garbu czy płetewek, ale być może... wcale nie były 'zielone'! O 'pułapkach na oszustów' zastawionych przez głównego kronikarza tej historii Zbigniewa Blanię-Bolnara. czytaj dalej

Wt, 17 maj 2011 12:49

O Emilcinie na czeskich stronach o UFO.

Popularny serwis w Czechach napisał tekst o historii z Emilcina. czytaj dalej

Pon, 16 maj 2011 13:42

Piknik Ufologiczny w Emilcinie - najnowsze zdjęcia!

Dopisała nawet pogoda! - wszystko było "na piątkę" podczas PIKNIKU UFOLOGICZNEGO w Emilcinie.  czytaj dalej

zobacz archiwum...

  www.nautilus.org.pl    English version    Kanał RSS

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.