startUFO -TEMATY
Śr, 5 luty 2020 04:46 | Czytany: 128x | Komentarzy: 0

WĄTEK CE III Z UFO W KSIĄŻCE DLA DZIECI I MŁODZIEŻY Z CZASÓW PRL

     

To niezwykłe, ale w książce dla młodzieży z 1960 roku „Wielka, większa i największa” faktycznie znajduje się opis przygody bohaterów książki, która żywcem przypomina Bliskie Spotkania Trzeciego Stopnia. Na ten niezwykły ślad związany z opisem CE III z UFO w polskiej literaturze naprowadził nas czytelnik serwisu.




Od lat zbieramy wszystko, co wiąże się ze zjawiskiem UFO z terenu Polski. W naszej rodzimej literaturze wątki ufologiczne występują niezwykle rzadko, więc z tym większym zdumieniem przeczytaliśmy e-mail od naszego czytelnika. Dotyczył książki, którą wielu z nas czytało w dzieciństwie.

From: […]
Sent: Wednesday, February 5, 2020 3:51 AM
To: nautilus@nautilus.org.pl
Subject:

Witam,
czy spotkaliście się z książką: " Wielka, większa i największa"  (powieść młodzieżowa autorstwa Jerzego Broszkiewicza, wydana w 1960 r. przez wydawnictwo Nasza Księgarnia. W PRL-u powieść była lekturą dla klasy 5-6. Powieść została zekranizowana w 1963 r. ).  Ostatnia część książki opisuje wzięcie na inną planetę dwójkę dzieci która przypomina  trochę różne historie z uprowadzeń UFO?  (w załączniku wysłałem PDF z książką)




Natychmiast sięgnęliśmy do tej książki.



Nie ma wątpliwości – ostatnia, największa przygoda dzieci wraz z tajemniczym „Kapitanem” to podróż na obcą planetę VEGĘ w UFO w kształcie kuli. Bez chwili wahania przeczytaliśmy całą książkę i dostrzegliśmy we fragmentach dobrze nam znane opisy z prawdziwych spotkań z UFO.

Czy autor książki „Wielka, większa i największa” Jerzy Broszkiewicz (ur. 6 czerwca 1922 we Lwowie, zm. 4 października 1993 w Krakowie) zaczerpnął je z własnych lub zasłyszanych doświadczeń? Tego nie dowiemy się nigdy – autor książki od kilkudziesięciu lat nie żyje.



Książka trafia do dokumentacji naszego projektu „Otwarte Niebo”, który dotyczy zjawiska UFO. Specjalnie na potrzeby tego tekstu wybraliśmy kilka fragmentów ostatniego rozdziału tej jak się okazało po latach – wielce zagadkowej książki, którą można znaleźć na półce w szkolnych bibliotekach. Film był jednym z tych, które co roku emitowała Telewizja Polska, ale w tych czasach mało osób zdawało sobie sprawę, że UFO i podróże ludzi na pokładach tych pojazdów na obce planety to rzecz w 100 procentach prawdziwa i realna.




/poniżej wybrane fragmenty książki przez naszych kolegów z projektu OTWARTE NIEBO/


[...] Rozglądali się w milczeniu. Sala była niby zwyczajna. Ale właśnie tak „zwyczajna”, jak wszystko w tej kuli. To znaczy zbudowana i umeblowana wbrew wszystkim zasadom, do jakich byli przyzwyczajeni.

We wszystkich sześciu ścianach — to znaczy na czterech bocznych, w suficie i podłodze były okrągłe okna. Okna? Można by to i tak nazwać, gdyby nie fakt, że nie padało przez nie żadne światło.

Ale to jeszcze nic. Bo przy k a ż d y m z okien stały po dwa niby-fotele, niby-sofy. Przy każdym - to znaczy i na bocznych ścianach, i na suficie. Między zaś tymi „fotelami” stały niby-stoliki. A na stolikach jakieś przezroczyste naczynia, w których było widać i kolorowe płyny, i kolorowe, mieniące się, nieznane owoce.

No dobrze. To, że stały na podłodze, to była rzecz całkiem naturalna i całkowicie zrozumiała. Ale one stały t a k ż e na ścianach bocznych i na suficie. Te pierwsze bokiem — a te drugie? Te drugie po prostu do góry nogami.

— I ty mi będziesz tłumaczyć, że n i e jesteśmy w Tworkach? — spytała zgryźliwie Ika.
Ale Groszek nie odpowiedział. Miał twarz zasłuchaną we własne myśli. Właśnie taką, jak kiedy naprawdę trzeba było coś przemyśleć.

A potem powoli, wahając się nieco, podszedł do bocznej ściany i, odchylony lekko w tył, wszedł na ścianę.
Ika aż przysiadła na podłodze, a on szedł i szedł. Doszedł do sufitu, wszedł na sufit. Tam już włożył ręce do kieszeni i gwizdnąwszy pod nosem, pobiegł drobnym truchtem. Przy fotelach stojących do góry nogami zatrzymał się na chwilę, przysiadł na jednym z nich.

Wtedy dopiero spojrzał w górę (to znaczy z punktu widzenia Iki w dół) i roześmiał się na całe gardło.

Zerwał się z fotela i pędem pobiegł przez sufit, boczną ścianą i wreszcie znalazł się znów obok niej.

— Ty rozumiesz? — krzyknął.
— Nie — szepnęła. — Nie rozumiem.
— Tutaj nie ma grawitacji.
— Czego?
— No... przyciągania. Rozumiesz? Nie ma.
Ale Ika potrząsnęła przecząco głową.
— Gdyby nie było, tobyś wisiał w powietrzu.
Groszek spojrzał na nią nieprzytomnie. I po chwili palnął się w czoło.
— Masz rację! Jest inaczej.
— No właśnie.
— Jest tak — ciągnął jak w natchnieniu — że ci, co to zrobili, mogą każdą powierzchnię zamienić w podłogę. Pamiętasz, co mówił „Jak”? Oni panują nad grawitacją.
Ale Ika znów się rozzłościła.
— Przestań wrzeszczeć. Lepiej powiedz: jacy „oni”?
Zamilkł. Rozejrzał się bezradnie. Wzruszył ramionami.
I właśnie w tej chwili okno tej podłogi, na której stali, rozjaśniło się jasnym blaskiem.
Podbiegli doń, nachylając głowy jak nad studnią. Co w nim ujrzeli?
Ujrzeli, jak nagle, z niepojętą szybkością, widoczna przez okno Ziemia ucieka w tył
niczym pocisk armatni. Oto już po sekundzie rozlał się przed ich oczami ogromny obraz wzgórz i pól. Błysnęła niteczka Wisły. Potem strzępki chmur. Potem nagle Ziemia zaczęła się zaokrąglać, zaokrąglać... zaczerniały plamy mórz...
— Patrz! — szepnął Groszek — Europa. Potem szepnął:
— Azja.
Potem zaś, najciszej, szepnął:
— Ziemia.

[...]


[...]
Nastała więc wielka cisza. Taka cisza, że słyszeli szmer własnych oddechów i niespokojny rytm serc.
Przymknąwszy oczy milczeli. Milcząc zaś wspominali obie tamte historie — zarówno trudne, jak i radosne ich chwile.

Chcieli bowiem dostrzec możliwie najdokładniej... siebie samych. Właśnie — siebie samych. Aby raz jeszcze — wobec obecnej, Największej i Najdziwaczniejszej Przygody — nabrać odwagi i rozsądku. Aby przekonać przynajmniej siebie, że i w niej wszystkie prze- szkody będą się starali, przynajmniej w miarę swych sił, pokonać.

Tymczasem niosąca ich „Srebrzysta Kula” pędziła wciąż dalej i dalej — ku miejscu swego przeznaczenia.
Pędziła poprzez czarne przestrzenie kosmosu, rozjarzone smugami słońc, mgławic i gwiazd. Pędziła w ciszy niemal doskonałej.
Mąciły ją tylko oddechy i bicie serc pasażerów oraz delikatny, kryształowy jakby pogłos kierujących lotem i pracą kuli instrumentów.
W tym samym czasie, w którym z pewnej słonecznej polany na Ziemi uniosła się w górę Srebrzysta Kula, na największej planecie Słońca Vega, zwanej Delią, rozpoczął się drugi dzień obrad Nadzwyczajnego Kongresu Przedstawicieli Wszystkich Vegów. Kongresy takie odbywały się bardzo rzadko.

Obecny zaś Kongres Przedstawicieli Wszystkich Vegów zwołany został wbrew zwyczajom w sprawie nadzwyczajnej i nagłej.
Został mianowicie ogłoszony w związku z dokonanym przez gwiezdne wyprawy badawcze odkryciem cywilizowanego życia na małej planecie niewielkiego układu słonecznego.

Wyprawa badawcza przekazała wiadomości, że jest to cywilizacja bardzo młoda i prymitywna — że według ogólnie zebranych pierwszych informacji życie na owej planecie (zwanej przez jej mieszkańców „Ziemią”) rozwija się od dawna, ale dopiero w czasie ostatnim zaczęło nabierać tempa cywilizacyjno-technicznego.

Wiadomości te nie były zbyt niezwykłe — bowiem i tak co jakiś czas Vegowie odkrywali w gwiezdnym wszechświecie nie tylko ślady życia, ale także i planety zamieszkane przez istoty rozumne, zorganizowane i twórcze. Z wielu takimi społeczeństwami Vegowie współpracowali, byli zaprzyjaźnieni, pomagali im w rozwoju.


Owa badająca jednak Ziemię wyprawa doniosła o czymś takim, co sprawiło, że właśnie został zwołany Nagły i Nadzwyczajny Kongres Przedstawicieli Wszystkich Vegów. Wniosek o zwołanie Kongresu podało do wiadomości Wszystkich Vegów Kierownictwo Badań Gwiezdnych.
Podało go w takiej formie:

Badawcza wyprawa mechaniczna odkryła na planecie odległej o dwieście czterdzieści lat świetlnych młodą cywilizację techniczną. Planeta ta, zwana przez jej mieszkańców Ziemią, zaczyna dopiero dokonywać pierwszych prób lotów planetarnych. Mimo to uważamy za stosowne poddać ją szczególnie uważnej obserwacji. Zauważono bowiem na jej powierzchni szereg wybuchów atomowych o znaczeniu wojennym. Przypominamy ogółowi Vegów, że dawne słowo „wojenne” oznacza „niszczące”.

Przypominamy też, że przed sześciuset laty Vegowie natknęli się w rejonie Aldebarana na cywilizację operującą niszczycielską siłą jądrową. Cywilizacja ta bezpodstawnie zaatakowała i zniszczyła nasze przyjaźnie nastawione ekspedycje. Przypominamy, że mimo wielokrotnych prób porozumienia, cywilizacja ta napadła na zamieszkałe przez Vegów planety — że została odparta i zmuszona do odwrotu kosztem najcięższych naszych ofiar. Obecnie należy ona do zespołu naszych przyjaciół, ale miliony tych Vegów, które wówczas zginęły, to wielkie ostrzeżenie.

Podajemy do wiadomości, że Ziemianie dziś jeszcze nie mogą nam zagrozić. Rozwijają jednak swą technikę niezwykle szybko. Być może za trzy lub cztery pokolenia zetkniemy się z nimi już na naszych obszarach planetarnych.
Dlatego też dostrzeżone na Ziemi wojenne wybuchy i doświadczenia z energią atomową zaniepokoiły w najwyższym stopniu Kierownictwo Badań Gwiezdnych, które zgłasza do wszystkich Vegów wniosek o zwołanie Nadzwyczajnego Kongresu Przedstawicieli.

Wniosek ten został przekazany natychmiast osiemdziesięciu miliardom Vegów w całym systemie vegańskim we wszystkich dalszych osiedlach.
W przeciągu następnych trzydziestu vegańskich minut wszyscy dorośli Vegowie udzie- lili odpowiedzi. Główne Maszyny Obliczeniowe, po odebraniu osiemdziesięciu miliardów telezgłoszeń, przekazały odpowiedzi stałemu Kierownictwu Przedstawicieli: siedemdziesiąt dziewięć miliardów czterysta milionów „za”. Tylko sześćset milionów Vegów wyraziło opinię, że rozstrzygnąć powinno samo stałe Kierownictwo.
Wobec tego w sześć vegańskich godzin później na największej planecie systemu — na Delii — rozpoczął się Nadzwyczajny Kongres Przedstawicieli Wszystkich Vegów.

Rozpoczął się od przekazania ośmiu tysiącom Przedstawicieli szeregu zebranych ostatnio wiadomości o podejrzanej planecie — czyli o Ziemi. Przedstawiciele zostali wpierw zapoznani z ogólnymi danymi o warunkach życia ziemskiego.
W ogromnej sali powstał mały szmer, kiedy okazało się, że warunki te są niezwykle zbliżone do warunków vegańskich i że Ziemianie niemal we wszystkim (poza ogólnym ubarwieniem) przypominają samych Vegów.

Po naukowej części — po informacjach fizycznych, chemicznych, biologicznych i tak dalej, i tak dalej — na południowym zebraniu pokazano obrazy z życia Ziemian.
Było to dziwne i niepokojące. Było to bowiem tak, jakby Vegowie zajrzeli nagle we własną, niesłychanie dawną przeszłość. Nagle stali się świadkami rzeczy okrutnych i straszliwie przygnębiających. Ujrzeli na przykład odebrany przez teleodbiorniki film o spaleniu i zniszczeniu ogromnego miasta. Ujrzeli szereg obrazów głodu, strachu, pożaru i nędzy. Potem przedstawiono im audycję telewizyjną o tym, jak dwu młodych Ziemian morduje starą Ziemiankę, aby zdobyć sznurek błyszczących kamyków.

Mechaniczni Tłumacze przełożyli na koniec kilka przemówień ziemskich „Przedstawicieli” — zwanych na Ziemi ministrami — z których część groziła pozostałym Ziemianom zniszczeniem i śmiercią.

Na koniec pokazano zebranym obrazy dwu miast ziemskich unicestwionych niegdyś przez wybuchy atomowe.
W sali Kongresu panowała śmiertelna cisza. Stuczterdziestoletni, bardzo jeszcze żywy i wesoły Przewodniczący (który zazwyczaj twierdził, że prawdziwa młodość zaczyna się po stuczterdziestce) tym razem był niezwykle poważny.

Właśnie zaszło opalowoniebieskie słońce Vega. Nad przezroczystym dachem sali błysnęły roje gwiazd.

Przewodniczący wskazał na migoczące niebo..
Vegowie! — powiedział. — Tam oto żyją Ziemianie. Utalentowani... i okrutni. Wynalazczy i... straszliwi. Rozwijają się tak szybko, że już nasi prawnucy mogą się z nimi zetknąć. Mogą zetknąć się z ich niszczycielską siłą i wojennymi obyczajami. Wiemy, że w zaraniu swych dziejów Vegowie również byli okrutni i prowadzili wojny. Ale Vegowie wpierw porzucili myśl o wojnie, a dopiero potem zaczęli posługiwać się energią atomową. Żaden z Vegów nie splamił się wykorzystaniem tej wspaniałej siły p r z e c i w życiu. Przecież nawet wtedy, kiedy broniliśmy się przed Aldebarańczykami, używaliśmy tylko promieni snu i fal narkotycznych, choć kosztowało nas to więcej ofiar.
Ale, o Vegowie — mówił po chwili milczenia — Ziemianie, choć nie tak liczni, wydają się być nie tylko zdolniejsi, lecz i okrutniejsi od Aldebarańczyków. W imieniu stałego Kierownictwa Przedstawicieli zapytujemy was: co mamy z nimi uczynić?
Przewodniczący umilkł i usiadł.

Na ekranie nad stołem Kierowników zaczęły wyskakiwać liczby zamierzających zabrać głos poszczególnych Przedstawicieli.
Pierwszy odezwał się Przedstawiciel 438.
Był to młody, zaledwie sześćdziesięcioletni pilot kosmiczny z planety Geza. Zadał tylko jedno pytanie:
—Czy wszyscy Ziemianie są tak okrutni?
Zebrani zwrócili oczy na Przewodniczącego. Uśmiechał się z wysiłkiem.
— Nie znamy — odpowiedział — dokładnego stosunku sił. Wiemy jednak, że niewszyscy. Świadczą o tym niektóre wysłuchane tutaj ziemskie przemówienia.
Potem odezwał się głos profesora Lalos:
—Czy przewidujemy możliwość zniszczenia Ziemi?
Znów nastała pełna grozy cisza. Wszystkie oczy skierowały się ku gwiazdom, wśród których zapewne migotało ziemskie Słońce.

[...]




     

Komentarze (0)
Nie ma jeszcze komentarzy do tej treści.
* Informujemy, iż treści zamieszczane w komentarzach, lub innych rubrykach, w których internauta może dodać swój wpis nie są stanowiskiem Fundacji Nautilus i nie stanowią one odzwierciedlenia naszych poglądów, upodobań bądź sympatii. Fundacja Nautilus nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez Użytkowników.

Nick / imię i nazwisko

Email

Treść komentarza:

Zabezpieczenie przeciw-spamowe

Ilość UFO na obrazie




* Publikując komentarz oświadczasz, iż zapoznałeś się oraz akceptujesz regulamin naszej strony.

poprzednie wiadomości:

UFO - TEMATY

Śr, 29 sty 2020 10:10

Moja córka miała niezwykłe doświadczenie z UFO!

Był 17-sty kwietnia 2019 ok. godziny 15.20. Moja córka tego dnia pojechała na zajęcia z aerobicu i wracając do swojego mieszkania postanowiła zajrzeć także do nas. Kiedy była tuż przy klatce kątem oka zauważyła, że niebo błyskawicznie przeciął lot obiektu w kształcie talerza. czytaj dalej

Pt, 24 sty 2020 14:59

MICHAEL P. MASTERS: W POJAZDACH UFO SĄ LUDZIE Z PRZYSZŁOŚCI

Michael P. Masters, doktor antropologii z Montany, specjalizujący się w anatomii ewolucyjnej człowieka, archeologii i biomedycynie, twierdzi, że domniemani kosmici to zwykli ludzie. Tyle że podróżujący w czasie. czytaj dalej

Wt, 7 sty 2020 21:00

Brytyjska astronautka Helen Sharman: UFO istnieje, a obcy mogą żyć teraz na Ziemi

Helen Sharman, pierwsza brytyjska astronautka, twierdzi, że kosmici istnieją. Chemiczka, która w 1991 roku, brała udział w misji na stację Mir, powiedziała również, że możliwe, że są obecnie na Ziemi. czytaj dalej

Nie, 22 gru 2019 00:24

KATASTROFA W ROSWELL – CZY RZECZYWIŚCIE ZNALEZIONO POJAZD UFO?

Sprawa powraca w dyskusjach o Incydencie w Roswell. Czy rzeczywiście armia amerykańska przejęła pojazd obcych? Warto przywołać to, co mówił na ten temat pułkownik Philip J. Corso.  czytaj dalej

Śr, 30 paź 2019 13:26

STANTON T. FRIEDMAN O UKRYWANIU PRAWDY O UFO

Mija właśnie pół roku od śmierci jednego z najbardziej znanych badaczy UFO na świecie Stantona T. Friedmana. Warto przypomnieć wywiad z nim na temat tego, jak wygląda postrzeganie zjawiska UFO przez wojskowych w USA. czytaj dalej

Pt, 25 paź 2019 05:54

PRZELOT UFO PRZEZ CHMURĘ. - materiał z Archiwum projektu OTWARTE NIEBO

Do naszego archiwum projektu OTWARTE NIEBO trafił właśnie fantastyczny film pokazujący przelot UFO. Film jest bardzo ciekawy i ważny, gdyż pokazuje obiekt UFO, który my klasyfikujemy jako 'super-szybkie przeloty Nieidentyfikowanych Obiektów Latających". Tego typu manifestacje często trafiają na nasze łamy i od zawsze uważamy, że nie są to żadne "owady czy drobinki gnane przez wiatr", ale prawdziwe przeloty pojazdów obcych cywilizacji. czytaj dalej

zobacz archiwum...

  www.nautilus.org.pl    English version    Kanał RSS

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.