startRelacje
Nie, 3 lip 2011 08:06

Obserwacja UFO z 1995 roku

     

Oto jedna z relacji z cyklu "nadesłane do FN":

 

 

To: emilcin@emilcin.com
Subject: Moja historia

Witam.
Kiedyś, gdzieś na stronach Nautilusa umieszczałem już relację z tej obserwacji UFO, ale teraz skoro jest nowy portal o tej tematyce postaram się opowiedzieć to raz jeszcze.

Był to rok 1995, prawdopodobnie wrzesień, dziś już nie pamiętam dokładnie. Miejsce, domek letniskowy w okolicach Jury Krakowsko-Częstochowskiej. Godzina, coś koło północy. Miałem wtedy 21 lat.  W domku, (drewnianym, parterowym) byłem razem ze swoją dziewczyną, światła wygaszone, noc, ciemno. Teren wokół domku zamknięty, ogrodzony siatką wysoką na ok. 180cm. Plac w większości porośnięty młodymi drzewami iglastymi (ok. 10 letnie sosny)

Z dwóch stron działki już „dorosły” las, z trzeciej skarpa (ok. 3 m), polna droga i rzeka, za rzeką gospodarstwo, z czwartej strony polna droga i gospodarstwo. Hmmm… leżę sobie z dziewczyną w łóżku, nagle za oknami rozbłyska bardzo mocne światło (o ile pamiętam jego kolor nie był całkiem biały, raczej żółty). Zdziwiłem się trochę i postanowiłem sprawdzić co tak świeci, myślałem w pierwszej chwili że sąsiad wraca z pola kombajnem (duży Bizon), przeszedłem z pokoju do kuchni, patrzę przez okno, przez drzewa normalnie w dzień dało rade dostrzec drogę ale nie widzę żadnego pojazdu na niej, plac przed domem oświetlony jak by był dzień, aż raziło w oczy, patrzę jeszcze przez okienko w łazience, też jasno, wracam do pokoju, przez oba okna widać to jasne światło. Chwila namysłu, to niemożliwe, zaczynam się denerwować, nic z ziemi nie oświetli domu ze wszystkich 4 stron, sic!

Dziewczyna nie wychodzi z łóżka, pyta co to ? Nie wiem co jej powiedzieć, sprawdzam zamek w drzwiach, zamknięte, czyli OK. Nie decyduje się wyjść, zaczynam się bać. Nie słychać żadnych dźwięków, słyszę tylko własne kroki na drewnianej podłodze, żadnego szmeru silnika czy czegokolwiek. Patrzę jeszcze raz przez okno w pokoju te od strony rzeki, plac i pobliskie drzewa nadal oświetlone, prawie nie dają cienia (tzn. cień jest tylko w okolicach pni, krótki), w tej chwili już praktycznie byłem pewny, że coś oświetla dom z góry. Przykucnąłem i spojrzałem ponad drzewa, zmroziło mnie, to był szok. W odległości nie większej niż 40m (trudno ocenić, ale tak mi się zdawało) nad drzewami, myślę że ok. 20-30m nad ziemią wisiał obiekt z którego wychodziło to jasne światło.

Na tle nieba było widać jego kolisty kształt, na pewno nie był to helikopter, może balon ? Pokazałem to dziewczynie ewidentnie wystraszony, ona jak to zobaczyła w panice schowała się pod kołdrą, jak małe dziecko. Oczywiście nie mam zdjęć czy filmu. Były to inne czasy, telefony komórkowe były w powijakach, a o aparatach cyfrowych nikt jeszcze nie słyszał. Nawet gdybym miał wtedy aparat to bym pewnie zdjęcia nie zrobił, byłem w takim szoku. Obserwowałem dalej ten dziwny obiekt, po chwili zaczął on kręcić się wokół własnej osi, powoli, światła zaczęły się obracać, o ile pamiętam były trzy światła różnych kolorów, niestety nie potrafię podać jakie dokładnie to były kolory, chyba żółty, czerwony i cos pomiędzy niebieskim a zielonym, pewności nie mam. Światła były umieszczone jak gdyby po okręgu u dołu pojazdu średnicy mniej więcej jednej szóstej całego Ufo. Pojazd nie był duży, trudno oszacować ale można przyjąć że spokojnie 3m, może więcej. Wirował tak przez kilkanaście sekund po czym zaczął unosić się w górę dalej wirując, aż zniknął mi z oczu, światło oczywiście już nie świeciło, zapadła ciemność.

 Nie patrzyłem na zegarek, ani nic nie spisałem, pragnąłem tylko jak najszybciej zasnąć, co dzisiaj jakoś to dziwnie brzmi, taki szok i spać, ale tak było. Moja dziewczyna nieco się uspokoiła i poszliśmy spać i co dziwne szybko zasnęliśmy. Dziwne jest jeszcze to, że rano nie rozmawialiśmy chyba o tym, później zagadnąłem ja parę razy ale mówi, że nie przypomina sobie tego, dziwne. Po całym incydencie nie biegałem i nie rozpowiadałem o tym na lewo i prawo, tak jakbym miał jakąś blokadę psychiczną, nie mówiłem o tym, dopiero z biegiem czasu mogłem o tym mówić, niestety mało kto mi wierzył i darowałem sobie. Mimo to uważam, że to się stało, nic wtedy nie piłem i nie paliłem. Jestem tego pewien, to nie był sen. Taka moja historyjka jakich pewnie wiele. Danych osobowych nie podam.

Pozdrawiam.



     
poprzednie relacje:

Relacje

Pon, 4 lip 2011 10:58

wrzesień 2006 r.
Prezentujemy treść listu nadesłanego w czerwcu 2011 r. do Fundacji Nautilus.
czytaj dalej

Czw, 9 cze 2011 12:57

1999 rok
Czy to mistyfikacja, czy prawdziwe zdjęcia humanoidów z UFO?
czytaj dalej

Wt, 7 cze 2011 08:52

Na filmie widać jasny, czerwony obiekt
Kula z 'pomarańczową poświatą'. UFO czy kolejna obserwacja... chińskich lampionów?
czytaj dalej

Pt, 3 cze 2011 05:43

Na niebie widać jasny punkt. Czy to jest? - pytanie do portalu emilcin.com
To nie była gwiazda, to nie był samolot... Ocena zdjęć z 'obiektem UFO' położonym daleko od osoby fotografującej zawsze przysparza nielada kłopotów.
czytaj dalej

Śr, 1 cze 2011 05:58

30 maja 2011 nagrano dziwne zjawisko na niebie nad Meksykiem
Zabawy pilotów, czy... coś niewyjaśnionego?
czytaj dalej

Pon, 30 maj 2011 06:34

Brazylia 2011
Obiekt ukrywa się za chmurą, zaczyna błyskać, po czym odrywa się od niego 'struga jasnych błysków'. Pytanie, czy film jest prawdziwy?
czytaj dalej

zobacz archiwum...

  www.nautilus.org.pl    English version    Kanał RSS

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.