Długo zastanawialiśmy się jak opisać ogrom niezwykłych wydarzeń, których byliśmy świadkami od roku 2014, a w zasadzie od ujrzenia na światło dziennie treści wiadomości otrzymanej przez Jim’a Penniston’a. Doszliśmy do wniosku, że jest tylko jedna metoda, która oddaje nie tylko moc emocji związanych z kolejnymi następującymi po sobie wydarzeniami, ale także przekaże ich głębszy sens i logikę. Pragniemy oddać głos naszemu niestrudzonemu Kapitanowi Robertowi Bernatowiczowi, który znalazł się w samym sercu dziejowego cyklonu… Oto jego relacja:

O historii incydentu z UFO w Rendlesham dowiedziałem się w latach 90-tych. Natychmiast uznałem ją za najciekawszą historię związaną z UFO w historii świata. Była bardziej wiarygodna niż incydent w Roswell czy cokolwiek innego. Mam w postaci cyfrowych plików wszystkie programy telewizyjne na ten temat, kupiłem wszystkie książki i oczywiście sam pojechałem na miejsce zdarzenia.

Zdumiewało mnie to, że w tej historii pojawiły się tak precyzyjne lokalizacje miejsc na świecie. Zadałem pytanie moim brytyjskim kolegom badającym UFO: czy ktoś z tym coś zrobił? Czy ktokolwiek pojechał w miejsca wskazane przez obce istoty z UFO? Czy ktokolwiek próbował nawiązać kontakt? Nikt o tym w zasadzie nie myślał wcześniej, w jakim celu miałby to robić. Twierdziłem, że jest sens chociażby pojechać, zobaczyć, a nawet na chwilę stanąć w tym miejscu i zobaczyć czy coś się wydarzy. Ludzie z Wielkiej Brytanii twierdzili, że mają w planach nakręcenie filmu i to w zasadzie tyle co chcą aktualnie zrobić w tym temacie. Ewentualne podróże w te miejsca zostawiali na bliżej nie określoną przyszłość. Znane mi osoby w Stanach Zjednoczonych i Australii albo prawie w ogóle nie znali tej historii albo raczej skupiali się na tematach krajowych. Nie mogłem zrozumieć dlaczego nikt się tym nie interesuje, więc sam postanowiłem powołać „Projekt Kontakt”. Moim zdaniem lokalizacje, które pośrednio podał Jim Penniston były zaproszeniem do czegoś bliżej nieokreślonego, może właśnie kontaktu.

Pierwszą rzeczą, która przyszła mi do głowy to eksperyment ze znakiem, który znajdował się na burcie pojazdu UFO z Rendlesham z 1980, umiejscowionego ponad pięcioma pozostałymi. Razem z grupą przyjaciół robiliśmy eksperymenty, rysowaliśmy te znaki na ziemi, po czym czekaliśmy co się stanie. Nie wydarzyło się absolutnie nic. To było w 2013 roku.

Niestety koła na okręgu są rysowane trochę inaczej niż było to w rzeczywistości. Powodem tego błędu było błędny rysunek, który nieświadomie wziąłem jako wzór. To wszystko jednak było zbyt mało i wiedziałem, że muszę zrobić krok do przodu. W 2014 roku postanowiłem razem z grupą przyjaciół pojechać w jedno z miejsc, które zostało wskazane w wiadomości z Rendlesham. Wybraliśmy wyspę Naxos, gdyż była najbliżej. W kwietniu 2015 roku wsiedliśmy do samolotu i razem z 4 osobami polecieliśmy do Aten w Grecji. Potem statkiem dopłynęliśmy na Naxos.

Na miejscu było pięknie. Wynająłem hotel i w nim zamieszkałem razem z grupą moich przyjaciół z Fundacji Nautilus. W nocy postanowiłem zrobić eksperyment i spróbować nawiązać kontakt z obcymi. Zadałem sobie pytanie: jak ma ten kontakt wyglądać? Pomyślałem, że najlepszym sposobem będzie przekazanie pytania poprzez medytację. Jako miejsce medytacji wybrałem oczywiście portarę na Naxos.

I tu pojawił się kolejny problem. O co powinienem ich zapytać? Uznałem wtedy, że najlepiej zadać bardzo proste pytanie, aby ewentualna odpowiedź nie była skomplikowana, zbyt złożona jak np. „dlaczego przylatujecie” czy cokolwiek innego.

31 kwietnia 2015 roku w nocy na wyspie Naxos pod kamiennym łukiem zacząłem medytować. Próbowałem się skoncentrować i w myślach zadać im pytanie: skąd jesteście? Dla pewności spytałem również po angielsku, oczekując prostej odpowiedzi. Gdy byłem w trakcie medytacji i zadawania tych pytań przyznaję, że był jeden moment, w którym poczułem, że jestem wysłuchany. Trudno mi to opisać słowami, ale miałem wtedy bardzo dziwne wrażenie, że jakaś siła odebrała moją wiadomość. To było tylko subiektywne uczucie, ale powiedziałem o tym moim przyjaciołom z Fundacji Nautilus. Poza tym jednym akcentem nic się nie wydarzyło. Nie pojawiło się UFO, nie było świateł czy dźwięków. Spodziewałem się czegoś więcej, ale że nie otrzymałem bezpośredniej odpowiedzi to sprawę „kontaktu z Rendlesham” odłożyłem na później. To znaczy miałem już wybrany kolejny punkt do odwiedzenia i na tym się skończyło.

Minęły dwa lata. O całej sprawie już prawie zapominałem, gdy nagle na naszą skrzynkę e-mailową przyszła wiadomość o niezwykłych zdjęciach UFO. Jej autorem jest Pan Paweł, krewny osoby, która wykonała zdjęcia.

Strony: 1 2 3 4 5