Witamy,
Bardzo dziękujemy za wiadomość. To absolutnie jest ten sam, obiekt – niesłychanie istotna informacja. Już zaczęliśmy działać w tej sprawie.
Pozdrawiamy
FN
Link prowadzi do wideo-bloga o UFO (tytuł: 500 razy szybciej niż światło) prowadzonego przez Witolda Zaleckiego (na zdjęciu poniżej w kapeluszu). Jest to bardzo sympatyczny Polak mieszkający w Niemczech. W tym materiale opisuje historię Bliskiego Spotkania Trzeciego Stopnia z UFO, do którego doszło na wyspie Rugia w 1957. Jego uczestnikiem był Niemiec Martin Wiesengrün, który napisał o tym książkę.


W swojej książce dokładnie opisuje swoje przeżycia, ale też przedstawia wiele rysunków z tym związanych. Na jednym z nich jest pojazd, do którego został zabrany przez mieszkańców planety Aria z układu Aldebarana.


Ta informacja będzie bardzo istotna dla tej historii. Rzeczywiście, obiekt UFO narysowany przez uczestnika CE III z 1957 i z tym co jest na zdjęciach wykonanych przez Pana Mariusza jest bardzo podobny. Widać wyraźnie, że to jest ta sama technologia. Pomyślałem, że to jest pierwszy ślad związany z „naszym” obiektem. Postanowiłem zatem zadzwonić do Pana Mariusza i opowiedzieć mu o tym. Było to dwa dni po odebraniu mail-a. Gdy odebrał telefon ze zdumieniem stwierdził, że właśnie wybierał do mnie numer i w tej samej chwili zobaczył, że ja do niego dzwonię! Różnica mogła wynieść dosłownie mały ułamek sekundy. Powiedział, że od trzech dni rozmawia o mnie ze swoją żoną, ponieważ wydarzyło się coś niesłychanego. Okazało się, że poza zdjęciami z obiektem za szybą znalazł również dwa filmy, na których jest ten pojazd. Przeglądał kartę pamięci i chciał wykasować stare niepotrzebne zdjęcia, by zwolnić trochę miejsca i wtedy znalazł filmy. Dziwne było to, że on nigdy nie nagrywał swoim aparatem filmów, a te dwa które znajdowały się na karcie były wykonane przez jego 10-letniego syna Mateusza, który na dodatek niczego takiego nie pamięta! Podczas nagrywania tych filmów Mateusz dziwnie oddycha jakby był w jakimś transie i jest moment jak mówi „O…i pokazujemy”. To jest bardzo dziwne, bo używa liczby mnogiej, mimo, że sam był sam. W pokoju, w którym nagrywany był film jest włączony telewizor. Przez chwilę nawet widać go na jednej z klatek filmu.


Podczas oglądania ich usłyszałem, że z telewizora słychać ścieżkę dźwiękową programu o UFO! Dwa razy pada słowo „Rendlesham”! Natychmiast zadzwoniłem do Pana Mariusza, a fragment naszej rozmowy wyglądał tak:
(RB): Panie Mariuszu, czy pan wie, że w tle tego nagrania wideo słychać telewizyjny program o UFO o Incydencie w Rendlesham?
(MK): Niemożliwe panie Robercie… na pewno nie mógł być włączony telewizor z takim programem, bo my nie mamy telewizji kablowej. Mamy tylko zwykłą naziemną telewizję z 4 podstawowymi kanałami telewizji, w których w ogóle nigdy nie ma programów o UFO.
(RB): Pan się myli – z telewizora w tym mieszkaniu słychać dźwięk programu o UFO! Ale to i tak nic. To jest program o incydencie w Rendlesham, którym ja interesuję się od 15 lat! To nie może być zbieg okoliczności, po prostu to nie może być przypadek!
Pan Mariusz był w szoku, nie mógł uwierzyć, że to wszystko się wydarzyło. Dla mnie to było bardzo dużo, a co dopiero powiedzieć o tej rodzinie, która nigdy nie interesowała się takimi sprawami. Obiekt UFO nie tylko wprowadził syna pana Mariusza w rodzaj transu, ale także emitował program o UFO do telewizora w mieszkaniu tej rodziny. Był to program o Incydencie z Rendlesham. Wyraźnie UFO w ten sposób chciało przekazać jakąś ważną informację dla mnie, gdyż nie mam wątpliwości, ta sprawa miała związek z moim wyjazdem na Naxos i medytacją pod portarą na wyspie. To z kolei oznacza, że obcy mogli przekazać odpowiedź, że są z planety Aria z układu Aldebarana. I jeszcze jedna ważna rzecz. Myślałem, że przez wiele lat nagrałem z polskich kanałów tematycznych wszystkie programy o UFO. Szukałem tego fragmentu programu, który słychać w tle obu filmów. Przejrzałem wszystkie programy które miałem na DVD i na twardym dysku. Nigdzie nie było takiego fragmentu jak ten, który słychać na filmach nagranych przez syna pana Mariusza. O pomoc poprosiłem naszych czytelników i dopiero jeden z nich powiedział, że w domu na nagrywarce ma ten program. Jest to program z 2012, który był emitowany na kanale National Geographic HD. W całości był poświęcony UFO, a fragment opisywał incydent w Rendlesham.
Filmy nakręcone przez Mateusza chciałem udostępnić naszej zamkniętej grupie fundacyjnej i wprowadziłem je na platformę youtube. W momencie ich zapisywania automatycznie wybierana jest jedna klatka, która później jest widoczna przy tytule filmu. Gdy zobaczyłem jaki to kadr to pomyślałem, że to jest zdjęcie z fotopułapki. Jak to jest możliwe? W pierwszej chwili nie skojarzyłem, a była to dłoń Mateusza, która wyglądała bardzo podobnie. Na początku nie wiedziałem skąd wzięła się ta ręka, ale kiedy obejrzałem jeszcze raz bardzo dokładnie film zorientowałem się, że to dłoń tego dziecka, która zasłoniła swój obiektyw. Czy to mógł być kolejny przypadek??
W czasie, gdy nagrane były filmy, w żadnym z kanałów nie były emitowane żadne programy o UFO. Sprawdziliśmy dokładnie wszystkie kanały. Zresztą Pan Mariusz nie tylko nie miał dostępu do kanałów tematycznych w telewizji, ale nie mógł odtwarzać takiej audycji, bo nie miał nagrywarki DVD, którą mógłby wcześniej zarejestrować lub odtworzyć taki program. Jest jeszcze bardzo dużo innych historii związanych z tym wydarzeniem, także bardzo osobistych. To wszystko pokazuje, że „obcy” obserwują mnie i moje życie. Jak to robią? Nie potrafię na to pytanie odpowiedzieć. Oni mnie po prostu zauważyli. Potwierdza to kolejne zdarzenie.
To było 25 lutego 2019. Tego dnia w moim domu analizowałem na komputerze ten niezwykły czerwony symbol, który jest widoczny pod spodem obiektu UFO na zdjęciu pana Mariusza. Jest to Enso – symbol ZEN. Rysowałem koła i wizualizowałem w myślach znak, który jest pod jego spodem, ponieważ potem chciałem powtórzyć ten eksperyment w Emilcinie.


Była godzina 15.47, kiedy w trakcie rysowania i myślenia o tym symbolu nagle otrzymałem wiadomość SMS od mojej koleżanki, Gosi. Napisała mi, że nad Warszawą jest jakiś dziwny znak. Kiedy wyjrzałem przez okno okazało się, że jest też na niebie tuż przed moim blokiem.


Zdjęcie owej chmury przesłało nam również dwoje czytelników serwisu, mieszkających kilkanaście kilometrów zarówno od mojego mieszkania jak i od siebie.

Gdy porównujemy znak spod obiektu z wyglądem chmury można dostrzec uderzające podobieństwo. Na obu, w tych samych miejscach są zgrubienia (kropki).

kolejnego dnia opublikowałem to w serwisie jako „ciekawostkę nad Warszawą”. I tak ukazał się ten tekst:

Następnie do gry wkroczyła najbardziej niezwykła osoba ze wszystkich, z którymi współpracuje Fundacja Nautilus – pani Beata – najlepsza w Polsce teleobserwatorka (to ktoś o kilka oczek wyżej niż jasnowidz). Zadzwoniła do mnie i opisała moment, w którym natknęła się na informację o chmurze z 25 lutego na stronie FN. Kiedy zaczęła o tym czytać, doświadczyła czegoś niezwykłego – rodzaju wizji lub „podróży astralnej”. Szczegółowo opisała moment, w którym – mimo przebywania we własnym mieszkaniu – poczuła się, jakby była w miejscu robienia zdjęcia: „To było takie, ułamki sekund tylko… zobaczyłam mężczyznę, od razu wiedziałam, że to jest pan (…)”. Opisała, że nagle znalazła się na zewnątrz, widząc charakterystyczny budynek. Jej zadaniem było zlokalizowanie miejsca, by potwierdzić autentyczność znaku. Opisała szczegóły, których nie mogła znać: numer bloku, otoczenie budynku oraz dokładny wygląd wnętrza mojego mieszkania! Jej opis był „obezwładniający” i niezwykle precyzyjny. Byłem zszokowany, że obca osoba była w stanie podać tak poufne szczegóły, jak dokładna lokalizacja mojego prywatnego mieszkania, którego adresu nigdzie nie upubliczniam. Pani Beata poczuła silną potrzebę poinformowania mnie o tym, że to co robiłem w domu (rysowanie znaku) nie było przypadkiem, lecz znakiem potwierdzającym słuszność moich działań w ramach „Projektu Kontakt”.
Przez kolejne miesiące nic się nie działo, aż do soboty 19 października 2019 roku. Tego dnia umówiliśmy się w bazie FN, aby omówić wszystkie fakty dotyczące „Operacji Kontakt”, podsumować to co wydarzyło się dotychczas. Osiem minut przed moim dotarciem na miejsce otrzymałem sygnał o pojawieniu się zdjęcia z fotopułapki. Urządzenie to nie przesłało mi żadnego zdjęcia przez trzy tygodnie i nagle wtedy otrzymałem tą wiadomość. Kiedy nasi ludzie obejrzeli to zdjęcie ktoś powiedział: „No tak… czyli na spotkaniu Projektu Kontakt są obecni wszyscy…” Mieliśmy naprawdę poczucie wyjątkowej chwili, gdyż ta fotopułapka nie rejestruje żadnych przelotów ptaków, owadów, drobinek itp. Używamy jej od lat, więc znamy dokładnie ten sprzęt. Ostatnie niezwykłe zdjęcie wykonane przez nią na terenie Bazy FN zostało zrobione w sierpniu 2018 w nocy – okoliczności wykonania tego zdjęcia były szczegółowo omawiane wcześniej.


Jeszcze taka mała ciekawostka. W tym czasie w całej okolicy zostało wyłączone zasilanie przez jakąś energię, czyli ten obiekt widoczny na zdjęciu. Gdy pokazaliśmy go naszym czytelnikom szybko wykryli wiele pasów widocznych na fotografii. Jest to bardzo ciekawe, ponieważ takie same linie można było zaobserwować na zdjęciu wykonanym przez pana Mariusza. Te pasy muszą być częścią jakiegoś pola elektromagnetycznego, które ten obiekt generuje. Rok 2019 zakończyliśmy w bardzo dobrych humorach, nie mając jeszcze świadomości czym zaskoczy nas rok kolejny…
CIĄG DALSZY NASTĄPI… WKRÓTCE